Pozbawiony ukraińskiego obywatelstwa były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili oświadczył, że służby migracyjne Ukrainy przedłużyły mu na trzy miesiące prawo pobytu w tym kraju. Polityk poinformował o tym w czwartek na Facebooku. "Dwie miłe pracownice Służby Migracyjnej wydały mi zaświadczenie o przedłużeniu okresu legalnego pobytu na Ukrainie jeszcze na trzy miesiące i uprzejmie poczęstowały mnie przy tym herbatą" - napisał.

Micheil Saakaszwili /Darek Delmanowicz /PAP

Dzień wcześniej Saakaszwili ogłosił, że prezydent Petro Poroszenko wydał rozkaz jego aresztowania za próbę zamachu stanu. Uznał, że ma to związek z zapowiadanym przez niego na niedzielę w Kijowie marszem, podczas którego jego partia Ruch Nowych Sił będzie domagała się impeachmentu Poroszenki.

Dowiedziałem się, że prezydent Poroszenko ostatecznie przekroczył czerwoną linię i wydał rozkaz, by mnie aresztować za próbę przewrotu na Ukrainie i za jakąś wymyśloną sprawę w Odessie - mówił Saakaszwili w środę.

Saakaszwili, kiedyś przyjaciel, a dziś zagorzały przeciwnik Poroszenki, stracił w lipcu obywatelstwo Ukrainy. We wrześniu przedostał się na Ukrainę z pomocą swoich zwolenników. Wdarli się oni na przejście graniczne, przez które wjeżdżał z Polski, przerwali kordon oddziałów prewencyjnych i wprowadzili go do kraju.

Od tego czasu przedstawiciele ekipy rządzącej w Kijowie grożą, że wydalą go z Ukrainy. Z wnioskiem o ekstradycję swego byłego prezydenta wystąpiła Gruzja. Ukraińskie media spekulują, że Saakaszwili może być wydalony do Polski, w związku z tym, że we wrześniu z tego kraju wjechał na Ukrainę. Były prezydent walczy obecnie o odzyskanie obywatelstwa ukraińskiego.

Saakaszwili złożył urząd prezydenta Gruzji w 2013 roku i, by uniknąć procesów sądowych za nadużycia władzy, wyjechał do USA, a potem na Ukrainę. W maju 2015 roku otrzymał ukraiński paszport, a Poroszenko mianował go gubernatorem obwodu odeskiego.

Ich relacje popsuły się, gdy Saakaszwili zrezygnował z urzędu i oskarżył prezydenta o popieranie klanów korupcyjnych. Gruziński polityk utworzył następnie na Ukrainie własną partię o nazwie Ruch Nowych Sił i wraz z nią domaga się teraz m.in. wcześniejszych wyborów parlamentarnych i ustąpienia Poroszenki.


(adap)