RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Rosja testowała nową broń podwodną? Kulisy tajnej operacji NATO w Arktyce

Autor: Publikacja: Czwartek, 10 września 2026 (11:14)

Wiosną tego roku, w lodowatych wodach Arktyki, doszło do niezwykle niebezpiecznej rozgrywki między siłami NATO a rosyjskimi okrętami podwodnymi. Sojusznicy udaremnili rosyjską próbę przetestowania nowej, tajnej broni, która mogłaby sparaliżować światową komunikację i finanse – dowiedziała się agencja Reutera.

Chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google
Rosja testowała nową broń podwodną? Kulisy tajnej operacji NATO w Arktyce
Akcja została przeprowadzona w pobliżu należącego do Norwegii archipelagu Svalbard, zdj. ilustracyjne, autor Jane Rix /Shutterstock
  • Wiosną 2026 roku NATO udaremniło rosyjską próbę testowania tajnej broni podwodnej w Arktyce, mającej na celu niszczenie podmorskich kabli komunikacyjnych.
  • Rosyjskie działania, prowadzone przez elitarną dyrekcję GUGI, miały na celu sparaliżowanie infrastruktury bez pozostawiania śladów.
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24

W kwietniu Wielka Brytania i Norwegia ujawniły, że odkryły tajną rosyjską operację na wodach Arktyki. Jednakże nie informowano o odkryciu nowej broni, lokalizacji tej operacji ani o udziale Stanów Zjednoczonych.

Jak informuje Reuters, wiosną w pobliżu należącego do Norwegii archipelagu Svalbard, NATO – przy ścisłej współpracy Wielkiej Brytanii, Norwegii i Stanów Zjednoczonych – przechwyciło rosyjskie okręty podwodne podczas tajnych ćwiczeń. 

Tajna broń, która ma nie zostawiać żadnych śladów

Rosjanie działali pod auspicjami GUGI – elitarnej dyrekcji rosyjskiej marynarki wojennej zajmującej się operacjami głębinowymi. Trenowali użycie nowoczesnej technologii, której celem miało być niszczenie podmorskich kabli komunikacyjnych.

Według dwóch zachodnich urzędników, którzy zgodzili się rozmawiać pod warunkiem anonimowości, Rosjanie symulowali rozmieszczenie broni, która mogłaby w przyszłości sparaliżować kluczową infrastrukturę bez pozostawienia śladów. Dzięki szybkiej reakcji sojuszników, rosyjskie jednostki zostały zlokalizowane, śledzone i ostatecznie zmuszone do opuszczenia rejonu operacji.

Dlaczego podmorskie kable są tak istotne?

Jak podkreśla Reuters, podmorskie kable to kręgosłup światowej komunikacji i finansów. Choć mają średnicę nie większą niż ogrodowy wąż, przesyłają ponad 95 proc. globalnych danych internetowych. Dzięki nim każdego dnia przesyłane są transakcje finansowe warte miliardy dolarów. Ich strategiczne znaczenie sprawia, że są łakomym kąskiem dla każdego, kto chciałby zakłócić funkcjonowanie współczesnego świata.

W rejonie Svalbardu, na głębokości sięgającej 2700 metrów, biegną dwa światłowodowe kable łączące archipelag z Norwegią. To właśnie nimi przesyłane są ogromne ilości danych z największej na świecie stacji naziemnej SvalSat, obsługującej m.in. NASA i globalne sieci satelitarne.

Rosja testuje Zachód

Rosyjska operacja nie była przypadkowa – podkreśla Reuters. W ostatnich miesiącach, w związku z impasem na froncie ukraińskim, Kreml coraz częściej sięga po działania hybrydowe i sabotażowe na terenie Europy. Władze Polski, Litwy czy Rumunii potwierdziły wzrost liczby incydentów z udziałem rosyjskich służb. Ostatnio głośno było o próbie ataku dronowego na lotnisko w Lipsku, która wywołała ostrą reakcję Niemiec i zamknięcie rosyjskiego konsulatu w Bonn.

Amerykańskie służby wywiadowcze coraz głośniej ostrzegają, że Rosja może próbować przetestować artykuł 5. Traktatu Północnoatlantyckiego, czyli zasadę wzajemnej obrony. W takim scenariuszu zniszczenie podmorskich kabli mogłoby być jednym z pierwszych ruchów mających na celu sparaliżowanie Zachodu.

NATO odpowiada: Nie pozwolimy na sabotaż

Po udaremnieniu rosyjskiej operacji, przedstawiciele Wielkiej Brytanii i Norwegii udali się do Moskwy, by jasno zakomunikować, że Zachód zna rosyjskie plany i nie zamierza tolerować prób sabotażu. Wspólną operacją daliśmy Rosji jasny sygnał, że nie mogą działać w ukryciu – podkreślił wtedy norweski minister obrony Tore Sandvik. Każda próba ataku na naszą infrastrukturę krytyczną zostanie wykryta i spotka się z konsekwencjami - dodał.

Władze rosyjskie konsekwentnie zaprzeczają, jakoby prowadziły działania sabotażowe wobec państw NATO, jednak kolejne incydenty i rosnąca aktywność rosyjskich jednostek na wodach międzynarodowych budzą niepokój wśród zachodnich analityków.

Wyścig zbrojeń na dnie morza

Od czasu wysadzenia gazociągów Nord Stream w 2022 roku, bezpieczeństwo podmorskiej infrastruktury stało się jednym z priorytetów NATO. W odpowiedzi na rosnące zagrożenie, sojusznicy uruchomili systemy monitoringu – m.in. Baltic Sentry i Nordic Warden – oraz zintensyfikowali wspólne patrole. Statystyki pokazują, że liczba statków „dryfujących” nad strategicznymi instalacjami wzrosła w ostatnich latach o kilkadziesiąt procent – zarówno na Morzu Północnym, jak i w rejonie Azji Południowo-Wschodniej.

Eksperci alarmują, że tak intensywne mapowanie infrastruktury może być przygotowaniem do przyszłych aktów sabotażu. Rosja i Chiny to obecnie najaktywniejsze i najgroźniejsze podwodne zagrożenia – ocenia Ami Daniel, szef firmy Windward zajmującej się analizą ryzyka morskiego.


Źródło: RMF24

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: