Jak dodaje Ilona Szymkowicz administracja Stanów Zjednoczonych chce mieć pewność, że student, który przebywa w USA w celach edukacyjnych, studiuje, uczy się, a nie wykorzystuję wizę, do tego, by przebywać i mieszkać w Stanach Zjednoczonych przez długie lata.
Sprawa wzbudza ogromne emocje, bo szykują się poważnie zmiany w prawie wizowym USA, ale także zasadach ubiegania się o zieloną kartę w Stanach Zjednoczonych.
Ministerstwo Bezpieczeństwa Krajowego opublikowało nowe przepisy, które wprowadzą nowe restrykcje i skrócą dopuszczany czas pobytu na wizach studenckich F i J oraz dla dziennikarzy zagranicznych mediów - wynika z rozporządzenia w dzienniku urzędowym. To zmiana zasad obecnych od dekad. Nowe przepisy mają zacząć obowiązywać od połowy września. Urząd imigracyjny USCIS opublikował też nowe zasady dotyczące ubiegania się o stały pobyt w USA. Urzędnicy będą mogli odrzucać aplikacje osób, które korzystały z niektórych form pomocy społecznej, takich jak np. ubezpieczenia zdrowotne czy bony żywnościowe. Pojawił się też pomysł – choć to akurat na razie tylko propozycja, by osoby ubiegające się o zieloną kartę wpłacały 100 000 dolarów kaucji. Zapowiedź zmian spowodowała mnóstwo pytań do prawników imigracyjnych. Wcześniej pojawiły się też głosy, że osoby, które przebywają na terenie USA a chcą ubiegać się o zieloną kartę, będą musiały to zrobić w konsulacie poza terenem Stanów Zjednoczonych. Zatem będą musiały opuścić terytorium USA.
Mecenas Ilona Szymkowicz z Miami na Florydzie podkreśla, że „żadne z tych przepisów jeszcze nie obowiązują”.
Niektóre prawdopodobnie będą obowiązywały od 15 września – zaznacza.
Dodaje jednak, że w związku z przygotowywanymi zmianami, obecnie amerykański urząd może już powstrzymywać się przed wydawaniem decyzji lub też brać pod uwagę przy wydawaniu decyzji proponowane zmiany.
Mecenas Ilona Szymkowicz w rozmowie z naszym dziennikarzem tłumaczy, co w praktyce oznaczają zmiany i czego należy się obawiać.
Paweł Żuchowski, nasz amerykański korespondent pytał też mecenas Ilonę Szymkowicz o to, czy wejście w życie proponowanych zmian jest już pewne.
Są możliwe pozwy sądowe i działania Kongresu, które mogłyby opóźnić albo może i nawet zablokować ich wejście w życie. Na dziś jednak administracja zakłada, że zaczną one obowiązywać od 15 września i w sumie obecnym systemie prawnym myślę, że te przepisy jednak wejdą w życie – podkreśliła.
Według projektu dokumentu, zakończona zostanie trwająca od lat 70. praktyka obowiązywania wiz dla studentów i dziennikarzy przez czas trwania ich statusu (tj. opuszczenia szkoły lub pracy), a w ich miejsce pojawią się sztywne limity. W przypadku studentów na wizach F i uczestników wymian studenckich (J) będzie to maksymalnie cztery lata lub do daty wskazanej przez uczelnię. Korespondenci zagranicznych mediów będą mieć zagwarantowany pobyt przez 240 dni, z możliwością kolejnych przedłużeń. Wyjątkiem są dziennikarze z Chin, których wizy będą ważne przez jedynie 90 dni.
Nie są to jedyne nowe restrykcje. Rozporządzenie skraca ponadto z 60 do 30 dni okres na opuszczenie kraju po zakończeniu studiów, ogranicza do 24 miesięcy łączny pobyt na kursach językowych i zakazuje studentom studiów licencjackich zmiany kierunku lub uczelni podczas pierwszego roku studiów, a na magisterskich i doktoranckich w ogóle zmian kierunków i uczelni.
Zmiany zaproponowano już w ubiegłym roku, lecz mimo przeważająco krytycznych 22 tys. komentarzy w ramach konsultacji publicznych - oraz protestów stowarzyszeń dziennikarskich i studenckich - nie złagodzono znacząco restrykcji. Ministerstwo szacuje roczny koszt regulacji na 443–449 mln dol.
USA uzasadniają zmianę koniecznością wzmocnienia nadzoru i bezpieczeństwa narodowego, m.in. poprzez zwiększenie częstotliwości sprawdzania cudzoziemców przez służby. Według resortu, w roku fiskalnym 2024 odnotowano ponad 1,8 mln wjazdów na wizach studenckich, ponad 500 tys. na wizach wymiany i 37,3 tys. na wizach dziennikarskich. 2,1 tys. osób, które wjechały jako studenci w latach 2000-2010, wciąż ma aktywny status studencki.
Odnosząc się do krytyki restrykcji w wizach dziennikarskich, DHS twierdzi, że system również był nadużywany przez „złych aktorów”, a skrócenie ważności wiz nie stanowi ograniczenia ich działalności ani nie uzależnia wydawania wiz od publikowanych treści. Grupy korespondentów zagranicznych twierdzą jednak, że przepisy znacznie utrudnią pracę i pobyt w USA, narażając ich na dodatkowe koszty i składanie wniosków o przedłużenie wiz co kilka miesięcy.
Mecenas Ilona Szymkowicz podkreśla jednak, że wprowadzane zmiany nie zamykają drogi ani do studiowania w USA ani też nie zamykają drogi do legalnej imigracji czy zmiany statusu.
Trzeba się jednak do tego dobrze przygotować – podkreśla.
Zieloną kartę możemy dostać przez małżeństwo, przez rodzinę, przez swój biznes, przez pracodawcę. Więc tak naprawdę zależy, przez którą kategorię procesujesz swoją zieloną kartę. Czego nie powinieneś robić? Jeżeli jesteś na wizie, która ciebie nie uprawnia do możliwości wykonywania pracy, a twoja zielona karta jest procesowana przez pracodawcę, bądź przez biznes, no to nie siedź w USA i nie pracuj bez autoryzacji, bo to może wpłynąć na późniejsze decyzje odnośnie twojej zielonej karty. Szczególnie trzeba być ostrożnym w mediach społecznościowych. Jeżeli jesteś tutaj w USA, jako towarzysz osoby, na przykład swojej żony czy męża, osoby, która ma wizę pracowniczą, a ty nie masz, no to nie dodawaj na Instagram rzeczy, które mogą świadczyć dwuznacznie o tym, co tutaj tak naprawdę robisz – radzi mecenas Szymkowicz.
Dodaje, że każda administracja wprowadza swoje zmiany.
Tak naprawdę, co prezydent w USA, to są nowe zasady, tylko idą w kierunku tym przyjaznym imigrantom albo odwrotnie. I teraz jesteśmy właśnie w tej sytuacji, gdzie dzieje się dużo, dużo zmian. Teraz na pewno jest ciężej – podkreśla.
Ostrzega też przed korzystaniem z usług niedoświadczonych firm, pośredników, którzy reklamują, że są w stanie pośredniczyć w procedurach imigracyjnych.
Taki adwokat, który na co dzień nie pracuje w procesach wizowych na terenie USA, prawdopodobnie nie będzie ci w stanie dobrze doradzić. Więc wydaje mi się, że to jest moment, w którym właśnie musisz skorzystać z osoby, która ma wiedzę, która te procesy robi na co dzień, która jest ci w stanie dobrze doradzić – zastrzega.
Prawnicy imigracyjni w USA w ostatnim czasie są zasypywani pytaniami dotyczącymi zmian, które mają wejść w życie. Informacje o zaostrzeniu przepisów czy bardziej skrupulatnym sprawdzaniem wniosków spowodowały też, że wielu ludzi, którzy zdają sobie sprawę, że nie mają na przykład podstaw do zmiany statusu, rezygnują z wysiłków. A to skraca kolejki w urzędach.
To jest prawda, że niektóre procesy zdecydowanie przyspieszyły. Być może dlatego, że jest mniej chętnych, mniej chętnych na dane wizy albo może, tylko osoby, które konkretnie wiedzą, że się kwalifikują, aplikują. Mniej osób podejmuje ryzyko wiedząc, że średnio się kwalifikują. No, jakby nie było, są plusy i minusy każdych zmian. I tutaj widzimy, że właśnie te terminy się rozluźniły – mówi mecenas Ilona Szymkowicz.
Nie ma opóźnienia przy procesowaniu zielonych kart przez pracodawców. Te opóźnienia były przez wiele, wiele, wiele lat. Nikt o tym nie mówi, ale to jest przecież zmiana pozytywna, tak? Teraz, jeżeli pracodawca sponsoruje ciebie na zieloną kartę, nie ma tego opóźnienia, który jeszcze w poprzednich administracjach trwał po trzy, cztery lata. Także są też pozytywne zmiany i to jest głównie rozluźnienie terminów – zaznacza mecenas Szymkowicz.
Ale jakby nie było, panuje taki strach. W ogóle fakt tego, ile jest zmian, sprawia, że jednak wiele osób boi się tej imigracji do USA, i nie rozumie do końca, co można, czego nie można. Ale te procesy nadal istnieją i jest dużo opcji. Dlatego jeżeli skontaktujecie się z osobą, z adwokatem imigracyjnym, który w tym na co dzień siedzi, który rozumie jak procesować wizy i zielone karty, to zdecydowanie są one dostępne i jak najbardziej możliwe – zaznacza.
W rozmowie z korespondentem RMF FM Pawłem Żuchowskim, mecenas Szymkowicz podkreśliła też, że zmieniły się teraz powody imigracji. Polacy wybierają USA z innych powodów niż kiedyś.
Teraz to „imigracja sukcesu” – podkreśla mecenas Ilona Szymkowicz.
Nie za chlebem, my głównie zajmujemy się wizami biznesowymi, pracowniczymi, więc wiele przedsiębiorców, wiele osób, które już są spełnione biznesowo, wielu specjalistów, artystów, to są osoby, które obecnie emigrują do USA. Głównie w ramach rozszerzenia działalności na rynek amerykański czy w ramach wykorzystania swoich kwalifikacji dla dużych firm amerykańskich. I to jest prawda, że klienci z którymi pracujemy, którzy do nas przychodzą na konsultacje, są to osoby bardzo spełnione zawodowo, które często odniosły sukces, które często uzyskały specjalizację na wysokim poziomie, które, które widzą potencjał wykorzystania tej specjalizacji w USA – tłumaczy.
Widzimy wiele osób, które właśnie spełniły się zawodowo w Polsce, w Europie i które po prostu widzą w Ameryce może taki swój czas na emeryturę, osoby, które chcą mieć tu swoje wakacyjne miejsce, lubią Amerykę, chcą często swoje dzieci wysłać do szkół amerykańskich, chcą, aby dzieci nabyły amerykańską edukację i otworzyć drzwi do kariery dla swoich dzieci. Często też właśnie widzimy, że osoby starają się o zieloną kartę właśnie ze względu na to, żeby umożliwić swoim dzieciom start w USA – wyjaśnia mecenas Ilona Szymkowicz.