Twórcy mistyfikacji przyznają, że sami byli zaskoczeni skutecznością swojego eksperymentu. Wystawili ogłoszenie na Booking.com, podając jako adres legendarną rezydencję brytyjskiego premiera. Dodali nawet entuzjastyczną recenzję od fikcyjnego pana Trevora, który zachwycał się spotkaniem z kotem Larrym. Mimo ewidentnych sygnałów ostrzegawczych – takich jak nierealny adres czy podejrzanie niska cena (stawki w najbliższej okolicy między 1 a 6 października wynosiły minimum ponad 900 funtów) – ogłoszenie nie zostało zablokowane przez platformę. Co więcej, dziennikarze zdołali dokonać rezerwacji z innego konta, a Booking.com pobrał od nich pieniądze.
Booking.com pod ostrzałem krytyki
Dziennikarze „Which” podkreślają, że ich prowokacja miała na celu zwrócenie uwagi na niewystarczające zabezpieczenia serwisu przed oszustwami. Ich zdaniem, automatyczne mechanizmy moderujące treści i recenzje nie są wystarczająco skuteczne, by chronić użytkowników przed naciągaczami.
Sprawa nabrała rozgłosu, gdy okazało się, że zwrot pieniędzy za fikcyjną rezerwację nie nastąpił od razu, a komunikacja z serwisem pozostawiała wiele do życzenia.
Odpowiedź platformy: To nie jest reguła
Booking.com odpiera zarzuty, twierdząc, że przypadek dziennikarskiej prowokacji nie odzwierciedla realnych doświadczeń większości użytkowników. W oświadczeniu przesłanym mediom podkreślono, że oferta była aktywna zbyt krótko, by automatyczne systemy wykrywania oszustw mogły zareagować. Platforma zapewnia, że korzysta z zaawansowanych narzędzi weryfikacyjnych i sztucznej inteligencji, które w większości przypadków skutecznie eliminują fałszywe ogłoszenia w ciągu 24 godzin.
Wnioski dla użytkowników
Afera z noclegiem na Downing Street pokazuje, że nawet największe platformy rezerwacyjne nie są wolne od błędów.
Eksperci radzą, by przed dokonaniem rezerwacji dokładnie sprawdzać oferty, zwracać uwagę na podejrzanie niskie ceny i zawsze czytać recenzje z dystansem.