RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Meteotsunami nawiedziło Chorwację. Woda zalała promenady, by po chwili zniknąć

Autor: Publikacja: Piątek, 17 lipca (20:09)

Letni wieczór na chorwackich wyspach zamienił się w prawdziwy spektakl sił natury. Turyści spacerujący po portowych promenadach byli świadkami nagłego wzrostu poziomu morza, po którym nastąpił gwałtowny odpływ, odsłaniając błotniste dno i unieruchamiając jachty. Było to bardzo rzadkie i groźne meteotsunami, które w ciągu kilku minut przeobraziło spokojne zatoki w pułapki dla ludzi i statków.

Meteotsunami nawiedziło Chorwację. Woda zalała promenady, by po chwili zniknąć
Meteotsunami w Chorwacji /Shutterstock
  • W nocy z 14 na 15 lipca na chorwackich wyspach doszło do rzadkiego meteotsunami.
  • Zjawisko spowodowało gwałtowny wzrost i odpływ poziomu morza, zalewając promenady i unieruchamiając jachty.
  • Czym jest meteotsunami?
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24

Jak relacjonuje National Geographic, w nocy z 14 na 15 lipca mieszkańcy i turyści wypoczywający na wybrzeżach Dalmacji oraz Kvarneru doświadczyli zjawiska, które na długo pozostanie w ich pamięci. Najbardziej ucierpiały popularne wśród turystów regiony: archipelag zadarski, wyspy Kornaty, Mali Lošinj oraz malowniczy Stari Grad na wyspie Hvar. 

Świadkowie relacjonowali, że poziom wody w porcie nagle podniósł się o ponad 30 centymetrów, zalewając niżej położone tarasy restauracji i zmuszając gości do ucieczki. Woda sięgała kolan, a sytuacja wydawała się wymykać spod kontroli. Jednak prawdziwy szok nastąpił chwilę później – morze gwałtownie się cofnęło, odsłaniając dno portu i pozostawiając łodzie osadzone na mieliźnie. Poziom wody spadł aż o 60 centymetrów poniżej normy.

Meteotsunami – niewidzialny żywioł

W przeciwieństwie do klasycznego tsunami, które wywoływane jest przez podwodne trzęsienia ziemi, tym razem przyczyną była pogoda. Zjawisko, które nawiedziło chorwackie wybrzeże, to tzw. meteotsunami – rzadko spotykana anomalia atmosferyczna. Powstaje ona w wyniku gwałtownych zmian ciśnienia atmosferycznego, które generują fale na powierzchni morza.

Tym razem winowajcą był potężny front burzowy, który uformował się nad północnymi Włochami i przyniósł tam grad wielkości jabłek. Wieczorem system burzowy przemieścił się nad Adriatyk, wywołując ekstremalne skoki ciśnienia. Gwałtowne uderzenie powietrza w taflę wody wygenerowało falę, która na otwartym morzu była niemal niewidoczna, ale przy brzegu nabrała mocy.

Winna linia brzegowa

Specyficzna linia brzegowa Stari Gradu na wyspie Hvar sprawiła, że to właśnie tam zjawisko meteotsunami przybrało najbardziej spektakularną formę. Długa, wąska i płytka zatoka działała jak lejek, w którym fala napędzana zmianami ciśnienia ulegała kompresji i gwałtownie rosła. Efekt ten, znany w hydrologii jako sejsza, sprawił, że woda najpierw zalała nabrzeża, a następnie równie gwałtownie się cofnęła.

Dla turystów była to niecodzienna atrakcja. Jednak dla lokalnych mieszkańców, którzy od pokoleń nazywają to zjawisko šćiga lub seš, to sygnał ostrzegawczy. Doświadczeni dalmatyńscy żeglarze wiedzą, że cofająca się woda wkrótce powróci, mogąc zerwać cumy i zniszczyć łodzie.

Z naturą nie ma żartów

Tym razem lipcowe meteotsunami zakończyło się jedynie na strachu i zalanych promenadach. Nikt nie ucierpiał, a szkody ograniczyły się do zalanych tarasów i osadzonych na mieliźnie jachtów. Jednak historia regionu przypomina, jak groźne potrafi być to zjawisko. W czerwcu 1978 roku podobna, lecz znacznie silniejsza fala uderzyła w miejscowość Vela Luka na wyspie Korčula. Wówczas fala osiągnęła aż 6 metrów wysokości, niszcząc niemal całą infrastrukturę portową i wdzierając się głęboko w ląd.


Źródło: RMF24
Tagi: Chorawcja
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: