To był skurcz w nodze, a nie problemy z alkoholem. Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker po raz pierwszy osobiście tłumaczy swoje dziwne zachowanie podczas szczytu NATO. Kamery uchwyciły jak przewodniczący Komisji zataczał się i był podtrzymywany przez kilku premierów.

Jean-Claude Juncker przewodniczący Komisji Europejskiej /Patrick Seeger /PAP/EPA

Juncker zaprzeczył jakoby był pod wpływem alkoholu. Ironizował, że to niesamowite, że aż tylu ekspertów medycznych w Austrii dyskutowało ze znajomością rzeczy o rwie kulszowej. Juncker wymienił Austrię, bo pytanie o jego stan zdrowia zadał austriacki dziennikarz, a kilka dni temu przedstawiciele koalicyjnej Wolnościowej Partii Austrii (FPOe) zażądali dymisji Junckera, wskazując na jego "problemy z alkoholem".

Na oficjalnej stronie FPOe ukazał się w zeszłym tygodniu tekst sekretarza generalnego tej partii Haralda Vilimsky'ego, w którym apeluje on do Junckera o rezygnację ze stanowiska szefa KE przed zaplanowanymi na maj 2019 r. wyborami do PE.

Tekst Vilimsky'ego opublikował na swoim profilu na Facebooku wicekanclerz Austrii Heinz-Christian Strache (FPOe). Napisał też, że "każdy, kto zobaczył film (z Junckerem), może wyrobić sobie o nim własne zdanie".

Miałem skurcz w nodze, ale poszedłem na wieczorne spotkanie w NATO - tłumaczył wyraźnie poirytowany. Dopytywany potwierdził wcześniejsze słowa rzecznika KE, że "nie było udziału alkoholu". 

To, co zostało powiedziane jest prawdą dzisiaj rano i będzie prawdą dzisiaj wieczorem. Proszę was o szacunek - tłumaczył Juncker. Apelował do dziennikarzy, aby - jak się wyraził - tę "nieistotną sprawą się nie zajmowali", bo są ważniejsze kwestie. Juncker nie zamierza więc rezygnować ze stanowiska.

(mch)