​W Holandii rozpoczyna się okres na sezonową pracę w ogrodnictwie. Do pracy na polach czy w szklarniach jak co roku przyjeżdżają setki Polaków, chociaż - jak donosi nasza dziennikarka Katarzyna Szymańska-Borginon - coraz częściej zastępują ich Rumuni i Bułgarzy. Razem z Izabelą Muchowską z największego związku zawodowego w Holandii przygotowaliśmy poradnik, który warto przeczytać przed wyjazdem do pracy w Holandii.

Przede wszystkim trzeba bardzo dokładnie przeczytać umowę, którą proponuje biuro pośrednictwa pracy. Często biura oszukują lub starają się jak najwięcej zarobić na pracowniku.

Zdarza się, że np. wbrew zapewnieniom o samodzielnym pokoju Polak trafia do wieloosobowego pomieszczenia bez jakichkolwiek wygód.  W dodatku co tydzień biuro odciąga  z pensji 100 euro za łóżko - ostrzega Muchowska. W skrajnym i nagłośnionym przypadku jedna z firm rozłożyła na terenie fabryki palety, na których poukładano materace.

Firmy stosują także system płatnych kar np. za spóźnienie czy zbyt głośne zachowanie. Takie kary są bezprawne, a mimo to odciągane są od pensji. Bardzo często pracownicy nie dostają wynagrodzenia za nadgodziny. Z tym nie należy się godzić - mówi Muchowska. To jedna z podstawowych zasad: nie musisz się godzić na wszystko, co ci powie pracodawca - dodaje.

Według Muchowskiej to właśnie sektor rolny rządzi się swoimi prawami i pracownicy pracują nieraz po 50-60 godzin. Trzeba także pamiętać, że holenderskie prawo ściśle określa minimalne stawki. Od lipca najniższa stawka za 40-godzinny tydzień pracy wynosi 9 euro i 44 eurocenty za godzinę. W sektorze, gdzie obowiązuje 36-godzinny tydzień pracy to minimalna stawka wynosi - 10 euro i 49 eurocentów za godzinę. Pracownicy nie powinni się godzić na niższe wynagrodzenie.

Muchowska przyznaje, że pracowników sezonowych najłatwiej oszukać i wyzyskać, bo zależy im na szybkim zarobku w krótkim czasie. W dodatku nie znają holenderskich przepisów, nie są zorganizowani w związkach zawodowych, a na koniec wracają do swojego kraju.