​Niemiecki minister rolnictwa chce pilnej rozmowy ze swoim belgijskim odpowiednikiem w sprawie afery związanej z jajami skażonymi produktem owadobójczym. Do dezynfekcji ferm drobiu w Holandii używano Fipronilu, czyli środka zakazanego unijnym prawem. Sprzedawała go firma w Belgii.

​Niemiecki minister rolnictwa chce pilnej rozmowy ze swoim belgijskim odpowiednikiem w sprawie afery związanej z jajami skażonymi produktem owadobójczym. Do dezynfekcji ferm drobiu w Holandii używano Fipronilu, czyli środka zakazanego unijnym prawem. Sprzedawała go firma w Belgii.
Niszczenie skażonych jaj /PATRICK HUISMAN /PAP/EPA

Według doniesień mediów, Bruksela zwlekała z powiadomieniem o tym sąsiednich krajów, choć wiedziała o sprawie od co najmniej miesiąca.

Belgijska agencja ds. kontroli żywności twierdzi, że nie podawała informacji do wiadomości publicznej, ponieważ sprawa została skierowana do prokuratury. W Belgii wszczęto śledztwo w sprawie możliwego fałszerstwa.

Przedstawiciele Partii Zielonych apelują do agencji o jak najszybsze opublikowanie pełnej analizy toksykologicznej. Podejrzewają, że do skażenia mogło dojść znacznie wcześniej, nawet 2-3 miesiące temu.

Kilka belgijskich supermarketów wycofało z półek jaja, w oczekiwaniu na wynik analiz.

Okazuje się także, że również w 4 niemieckich fermach doszło do skażenia jaj Fipronilem. W sumie skażonych może być kilka milionów jaj w Belgii, Holandii i Niemczech.


(łł)