Dron wybuchł blisko posterunku granicznego z Rumunią w Kardamie na północnym wschodzie Bułgarii. Doszło do tego w odległości kilometra od tłoczni gazu Gazociągu Transbałkańskiego - przekazał szef bułgarskiego rządu, cytowany przez agencję AFP.
Miejsce eksplozji zostało szybko zidentyfikowane. Na miejscu pracują oddziały straży granicznej, policji narodowej oraz ministerstwa obrony, które ustalają typ drona – zaznaczył Radew.
Mamy zdjęcia tego drona. Ze względu na to, że został uszkodzony w wyniku eksplozji, nie możemy jeszcze określić jego typu. Trwa analiza. Ale to nie jest dron-zabawka, jest większy. Według danych funkcjonariuszy straży granicznej słychać było silny wybuch i pojawił się czarny dym. Spadł na pole słoneczników - mówił bułgarski premier po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa. Jego zdaniem dron przenosił znaczną ilość środków wybuchowych.
Nie ma ofiar - dodał Radew.
Bezzałogowy statek powietrzny nie został wcześniej wykryty ani w przestrzeni powietrznej Bułgarii, ani Rumunii, co potwierdza, że wykrywanie i identyfikacja dronów pozostaje wyzwaniem. Szef bułgarskiego rządu przypomniał również o opóźnieniu w dostawie radarów wysokiej precyzji dla bułgarskiej armii. Obiecał podjęcie działań w tej sprawie. Radew zapewnił, że bezpieczeństwo strategicznych obiektów w kraju oraz nadzór na granicy bułgarsko-rumuńskiej zostaną
wzmocnione.
W ostatnich miesiącach w krajach Europy Wschodniej, które należą do NATO i wspierają Ukrainę, nasiliły się incydenty z udziałem bezzałogówców.