Zagraniczni kucharze, którzy pracują w programach kulinarnych w tureckiej telewizji są zaangażowani w działalność szpiegowską. Wykorzystują swoją pracę, by podróżować po kraju i zdobywać informacje - stwierdził Yigit Bulut, doradca prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana. Jego słowa cytuje "Hurriyet Daily News".

Zdj. ilustracyjne /David Tanecek /PAP/EPA

Podczas wizyty w tureckiej telewizji urzędnik stwierdził, że kucharze znani z programów kulinarnych zbierają informacje o Turcji.

Oglądałem taki program kulinarny. Anglik i Włoch zbierali przyprawy w Anatolii i podróżowali po wielu prowincjach i wioskach, przygotowując jedzenie. Myślicie, że robią to dla własnej przyjemności? - zapytał Bulut.

Czy kiedykolwiek widzieliście Turka prowadzącego program kulinarny we francuskiej telewizji i jeżdżącego po całym kraju? - dodał doradca Erdogana.

Według Buluta kucharze "wykorzystywali czyste serca i gościnność ludzi Anatolii", zbierając w ten sposób informacje o bazach wojskowych i placówkach produkcyjnych. Wszystko pod przykrywką nagrywania programu o gotowaniu.

Nasi ludzie są wspaniali, otwierają drzwi przyjaciołom. Opowiadają im sekrety, pokazują im wszystko: gdzie są bazy wojskowe, gdzie radary, gdzie amunicja, gdzie zbrojownia, jak wejść i wyjść z wioski - mówił.

Bulut już w przeszłości obarczał zagraniczne osoby i koncerny o działalność antyrządową w Turcji. W 2013 roku twierdził, że "międzynarodowe centra" próbują zabić Erdogana za pomocą telekinezy. Sugerował także, że niemiecka linia lotnicza Lufthansa odpowiada za organizowanie masowych protestów antyrządowych w Turcji.

W 2015 roku ogłosił, że jest "gotów umrzeć" za Erdogana. Nikt nie może dotknąć prezydenta tego kraju, dopóki ja nie zostanę zabity. I jest wielu takich obywateli jak ja - mówił wówczas w telewizji.

(az)