Rodzice dziewczynki urodzonej w białogardzkim szpitalu, nie godząc się na wykonanie części zabiegów profilaktycznych i opuszczając z dzieckiem szpital, nie narazili go na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia. Prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie.

Rodzice nie wyrażali zgody na podejmowanie przez personel części podstawowych czynności medycznych wobec noworodka (zdj. ilustracyjne) /Paweł Pawłowski /PAP

Dziecko urodziło się 14 września 2017 r. w szpitalu w Białogardzie. Dzień później rodzice, nie godząc się na część medycznych zabiegów profilaktycznych, w tym szczepienia, opuścili szpital z dzieckiem. Byli poszukiwani przez policję. Ukrywali się przez kilka dni.

Prokuratura Rejonowa w Białogardzie teraz umorzyła postępowanie prowadzone w kierunku narażenia na niebezpieczeństwo utraty zdrowia bądź życia noworodka przez rodziców. O możliwości popełnienia przestępstwa zawiadomił prokuraturę szpital.

Postanowienie jest już prawomocne. Prokurator umorzył je po uzyskaniu opinii zespołu biegłych z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu z zakresu pediatrii, neonatologii, medycyny sądowej. Biegli ustalili, że niewyrażenie zgody na poddanie dziecka okołoporodowym zabiegom i jego zabranie ze szpitala nie narażało go bezpośrednio niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu bądź utratę życia - mówi zastępca prokuratora okręgowego w Koszalinie Zuzanna Ostrowska.

Ci rodzice w sposób odpowiedzialny chcieli wykonania zabiegów profilaktycznych u ich dziecka, upewniając się u lekarzy, czy są jakieś przeciwwskazania. I nie mając takiej informacji, postanowili opuścić nieprzychylne środowisko i wyszli ze szpitala. (...) Lekarz zawiadomił policję, wszczął postępowanie, (...) całą spiralę, która trudno było zatrzymać. Rodzice dziecka przez cały rok żyli w niepewności, co się będzie z nimi działo, zamiast cieszyć się macierzyństwem z pierwszego dziecka narodzonego szczęśliwie. Przez rok musieli się martwić i żyć z pełną świadomością tego, że nie wiadomo, czy nie będą mieć postawionych zarzutów - mówi pełnomocnik rodziców dziecka mecenas Arkadiusz Tetela.

W toku nadal pozostaje postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Kołobrzegu na wniosek rodziców dziewczynki. Ci domagają się od szpitala 500 tys. zł. Prokuratura wyjaśnia, czy doszło do popełnienia przestępstwa przez lekarzy sprawujących opiekę nad noworodkiem, polegającego na narażeniu dziecka na niebezpieczeństwo poprzez podanie preparatu Vitacon (zawiera witaminę K). Powołani zostali biegli.

W styczniu tego roku Sąd Rodzinny w Białogardzie zakończył postępowanie dotyczące ograniczenia części praw rodzicielskich rodzicom. Sąd postanowił, że nie ma podstaw do ich dalszego ograniczenia. Sąd ustalił, że dziecko jest pod opieką lekarską, jest zarejestrowane w przychodni.

14 września 2017 r. w szpitalu w Białogardzie urodziła się dziewczynka w 36. tygodniu ciąży. Rodzice nie wyrażali zgody na podejmowanie przez personel części podstawowych czynności medycznych wobec noworodka. Nie zgodzili się m.in. na szczepienie noworodka i domięśniowe podanie witaminy K. Z tego powodu został zawiadomiony sąd rodzinny i na terenie szpitala została przeprowadzona rozprawa sądowa. Sąd orzekł o ograniczeniu rodzicom władzy rodzicielskiej w zakresie udzielanych świadczeń medycznych oraz zasądził rodzinie kuratora. Gdy pracownik sądu dostarczył do szpitala pismo z postanowieniem sądu, rodzice z dzieckiem, dzień po jego narodzinach, opuścili placówkę i ukrywali się przed poszukującą ich policją. 19 września białogardzki sąd uchylił kuratora, co sprawiło, że rodzina wróciła do domu. Cofnął też decyzję o ograniczeniu władzy rodzicielskiej w zakresie opieki okołoporodowej.

(mpw)