38 minut zajęło senackiej komisji rozpatrzenie projektu ustawy o dniu wolnym w poniedziałek 12 listopada, dzień po Święcie Niepodległości. Błyskawicznie odrzucono wszystkie poprawki, mimo miażdżącej opinii biura legislacyjnego.

Zignorowano kluczowe argumenty legislatorów, takie jak brak odpowiedniego vacatio legis i brak ustawowego czasu dla prezydenta na podjęcie decyzji, ale przede wszystkim brak jakichkolwiek konsultacji z kimkolwiek o skutkach tej ustawy.

Ten projekt przeczy zasadzie odpowiedzialnego zachowania państwa - mówił senacki legislator.

Na przykładzie pociągu kursującego tylko w dni robocze próbował pokazać senatorom skutki tej ustawy: Z kalendarza ten dzień roboczy wypada. Co ja mam zrobić jako pasażer? Co ma zrobić przewoźnik, który musi w tym momencie zweryfikować cały rozkład jazdy?

Wszelkie zastrzeżenia, także wyliczenia, ile stracą przedsiębiorcy, senatorowie PiS-u wyrzucili do kosza. Odrzucili poprawki, a także wniosek o odrzucenie całej ustawy.

Wynik głosowania wniosku o odrzucenie projektu w całości to 8:8.

Co ciekawe, nie było chętnych, by bronić tej ustawy na posiedzeniu całego Senatu. Długo nikt z senatorów PiS-u nie chciał podjąć się roli sprawozdawcy.

Szpitale i przychodnie wyłączone

12 listopada dniem wolnym od pracy. Lekarze: Kto zadba o nasze dzieci?

​Pacjenci odetchnęli z ulgą, a lekarze i pielęgniarki łapią się za głowę i pytają: kto zadba o nasze dzieci? Posłowie uchwalili ustawę o dniu wolnym od pracy 12 listopada. W ostatniej chwili wyłączyli spod ustawy szpitale i przychodnie, by pacjenci nie stracili zaplanowanych wizyt i zabiegów.... czytaj więcej



Już wcześniej reporter RMF FM zwracał uwagę, że posłowie uchwalili ustawę i w ostatniej chwili wyłączyli spod ustawy szpitale i przychodnie, by pacjenci nie stracili zaplanowanych wizyt i zabiegów.

Pracownicy służby zdrowia skarżyli się jednak, że to dezorganizacja ich życia - nie będą mieli z kim zostawić dzieci, gdyż żłobki, przedszkola i szkoły będą przecież zamknięte.

Problem dotyczy nie tylko lekarzy i pielęgniarek, ale także ratowników, sanitariuszy, rejestrantów, laborantów, techników oraz radiologów.

Co z sądami?

Nawet 16 tysięcy rozpraw i posiedzeń sądu może zostać odwołanych - i to tylko szacunkowe dane. Wiadomo, że w samym Sądzie Okręgowym w Warszawie z wokandy 12 listopada spadnie 220 spraw.

Większość tych spraw to sprawy cywilne, np. podział majątku, rozwód, odszkodowanie - sprawy, gdzie występują dwie strony sporu.

Politycy PiS nie widzą jednak problemu. Według senatora Jarosława Obremskiego, sądy i tak pracują opornie. W rozprawach sądowych bardzo często niezmiernie błahe powody powodują, że się toczy to przez lata - mówi.

Podobny argument politycy stosują, gdy mowa jest o stratach przedsiębiorców. Mówią, że przez jeden dzień gospodarka nie zbankrutuje. 

Dzień wolny po Święcie Odzyskania Niepodległości

Zgodnie z projektem dzień 12 listopada 2018 roku jest uroczystym świętem narodowym oraz dniem wolnym od pracy.

"W dniu 12 listopada nie obowiązują zasady dotyczące ograniczenia handlu oraz wykonywania czynności związanych z handlem w placówkach handlowych w niedziele oraz święta, o których mowa w ustawie z dnia 10 stycznia 2018 r. o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni" - tak zapis znalazł się w projekcie ustawy. Nie uwzględniono w nim jednak potrzeb pacjentów.

Jak ujawniliśmy w RMF FM, gdyby ustawa weszła w życie w niezmienionym kształcie - trzeba byłoby odwołać nawet 300 tysięcy zaplanowanych wizyt i kilka tysięcy operacji i zabiegów.

Politycy partii rządzącej wzięli to pod uwagę, wprowadzili do projektu poprawkę dotyczącą szpitali i przychodni, choć nikt w Prawie i Sprawiedliwości nie przyzna, że nie pomyślano o pacjentach zapisanych do lekarza.

(j., az)