Kilka tygodni temu zdenerwowany petent zaatakował jedną z pracownic działającego przy Urzędzie Miasta Biura Obsługi Klienta. Uderzył ją i uciekł. Władze miasta twierdzą, że poprawią bezpieczeństwo, ale nie wprowadzają żadnych radykalnych zmian. Ich zdaniem najlepiej byłoby, gdyby urzędnicy... poradzili sobie sami.

Rzecznik urzędu miasta Aneta Szpaderska przekonuje, że urząd to nie twierdza

W Biurze Obsługi Klienta nie ma żadnego stałego ochroniarza. Ochrona pojawia się tu tylko od czasu do czasu. Gdy doszło do pobicia, władze zdecydowały, że ochroniarz będzie przychodził częściej. Ale na stałe na pewno się nie pojawi. Nie jesteśmy oblężoną twierdzą - przekonuje rzecznik Urzędu Miasta Aneta Szpaderska.

Z tego samego powodu w Biurze Obsługi Klienta nie pojawi się też dodatkowy monitoring. Zamiast tego, urzędnicy mają zostać wysłani na szkolenia. Będą uczeni, jak rozmawiać z "trudnymi" petentami. Na razie pobita urzędniczka nauczyła się jednego - gdy rozmawia z petentem, odsuwa się od biurka.