​Dziennikarze "Newsweeka" dotarli do nagrania dźwiękowego z poniedziałkowych negocjacji związkowców LOT z prezesem firmy. Podczas spotkania Rafał Milczarski wręczył pracownikom wypowiedzenie umów o pracę.

Według dziennikarzy, na nagraniu Milczarski nawołuje załogę do współpracy. Związkowcy chcą, by wpuścił do budynku protestujących, którzy są na zewnątrz. Wśród nich były kobiety w ciąży.

Prezes LOT mówi o stratach. Ze związkowcami nie chce rozmawiać

Gorący dzień przed siedzibą Polskich Linii Lotniczych LOT w Warszawie, gdzie od kilku dni protestują pracownicy spółki. Do protestujących pracowników przyszli posłowie PO, m.in. Ewa Kopacz i Bartosz Arłukowicz. W końcu do strajkujących wyszedł także prezes spółki Rafał Milczarski. Podkreślił... czytaj więcej

W pewnym momencie do związkowców trafia informacja, że kilkanaście osób właśnie otrzymało e-mailem zwolnienia dyscyplinarne. Jaka jest wasza chęć rozmów, skoro dowiadujemy się, że kilkanaście osób dostało wypowiedzenia z pracy? - pytają związkowcy. Macie dobrą wolę? - dodają. Chwilę później przerywają rozmowy.

Milczarski wciąż próbuje zatrzymać związkowców. Głośno czyta im treść i uzasadnienie wypowiedzenia. Pan będzie zwolniony, panie prezesie, i to bardzo krótko. Jeden lub dwa dni - odpowiadają mu związkowcy.

Związkowcy nagrali rozmowę, ponieważ uważali, że sami są nagrywani, a potem może to zostać wykorzystane przeciwko nim - pisze "Newsweek".

Dlaczego strajkują związkowcy PLL LOT?

Związkowcy w PLL LOT prowadzą strajk, który polega na niepodejmowaniu przez nich czynności służbowych. Domagają się przede wszystkim przywrócenia do pracy przewodniczącej ZZPPiL Moniki Żelazik, która została dyscyplinarnie zwolniona z pracy. 

Z kolei w poniedziałek w związku z uczestnictwem w strajku. 67 osób zostało zwolnionych dyscyplinarnie.

Strajk w PLL LOT. Pilot ma zapłacić 600 tys. za lot, który się nie odbył

Władze Polskich Linii Lotniczych LOT oferują zwolnionym dyscyplinarnie pracownikom powrót do pracy, pod warunkiem, że zrezygnują ze strajku. Wczoraj zarząd LOT-u zwolnił dyscyplinarnie 67 protestujących. To z kolei przełożyło się na odwołanie co najmniej kilkunastu rejsów. Jak się okazuje, jeden... czytaj więcej

Dzisiaj trwa szósty dzień protestu. Odwołane zostały przyloty ze Szczecina, Zielonej Góry, Hamburga, Amsterdamu, Berlina, Moskwy, Paryża, Chicago, Nowego Jorku, Londynu, Toronto, Tokyo i Seulu.

Z powodu strajku przed południem odwołano także dwa rejsy: z Warszawy do Krakowa i rejs powrotny do stolicy Polski.

Starsza stewardesa, która pełni funkcję szefowej pokładu w trakcie lotu, odmówiła wykonania rejsu  - poinformował Konrad Majszyk z biura prasowego LOT. Odmowa pracy przez starszą stewardesę, uniemożliwiła wykonanie pracy pozostałym członkom załogi, którzy się stawili na ten lot -powiedział.

Przypomniał, że w poniedziałek, z powodu strajku linia musiała odwołać kilka rejsów, w tym m.in. z Warszawy do Seulu, Tokio, czy Kanady. Niektóre rejsy wczoraj odwołane mają taki skutek, że dziś nie mogły się odbyć ich planowe przyloty do Warszawy - powiedział.

Poszkodowanym klientom LOT stara się zapewniać hotele i nowe bilety.

(az)