Pracodawcy za oddelegowanie pracownika do prac przy usuwaniu skutków powodzi będą mogli ubiegać się o dotację z Funduszu Pracy, z PEFRON-u, a także o nieoprocentowane pożyczki w Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Z tych pieniędzy będą mogli pokrywać koszty wynagrodzenia i składek należnych pracownikom oddelegowanym do pracy przy powodzi.
Także jeśli firma z powodu powodzi poniesie straty i nie będzie w stanie zapłacić gotowej do pracy załodze, pracodawca będzie mógł ubiegać się o umorzenie takiej pożyczki, a na jej zwrot będzie miał czas do końca roku następnego po tym, w którym doszło do powodzi.
Ustawa ma także skrócić czas na odbudowę urządzeń wodnych, likwidując np. pozwolenia wodno-prawne. Znikną też regionalne zarządy gospodarki wodnej, zastąpią je zarządy wojewódzkie. Ten zapis budzi najwięcej kontrowersji, zwłaszcza w tych właśnie jednostkach.
Przy takich przepisach lepiej w ogóle nie prowadzić firmy na terenach zalewowych - mówią przedsiębiorcy z Dobrzykowa pod Płockiem, komentując rządową nowelę powodziową.
Przedsiębiorcy z Dobrzykowa, które ucierpiało w ubiegłorocznej powodzi, boją się, że w przypadku kolejnej wielkiej wody, nowe przepisy ich pogrążą.
Wszystko jest pięknie, dopóki tych pracowników jest mało, a jak 18 czy 19 pracowników i wszyscy są z rejonów zalanych, to firma stoi i ma dodatkowe koszty - mówi jeden z pracodawców.
Zalani właściciele domów - w przeciwieństwie do właścicieli firm - będą za to mogli liczyć na 2 tysiące złotych szybkiej, bezzwrotnej zapomogi.
Tomasz Fenske