RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

RMF FM ujawnia: Podejrzany o zabójstwo polskiego żołnierza ukrywa się na Białorusi

Opracowanie: , Publikacja: Wtorek, 9 czerwca 2026 (07:00)

Podejrzany o zabójstwo polskiego żołnierza Mateusza Sitka ukrywa się na Białorusi - dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Chodzi o mężczyznę, który przed dwoma laty przy płocie granicznym w okolicach miejscowości Dubicze Cerkiewne na Podlasiu śmiertelnie ranił wojskowego. Mateusz Sitek próbował uniemożliwić migrantom wdarcie się do Polski z Białorusi.

  • Najważniejsze informacje znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl

Śledztwo od początku objęte było całkowitą tajemnicą. Jak usłyszał reporter RMF FM, wymagało tego dobro postępowania.

W wyjaśnianie sprawy poza Prokuraturą Okręgową w Warszawie zaangażowało się wiele służb. Aby były efekty tego współdziałania, zdecydowano, że na zewnątrz nie powinny wyciekać żadne informacje.

Co ustalono?

W śledztwie przesłuchano w Polsce i poza granicami ponad 140 osób. Śledczy już od kilkunastu miesięcy znają tożsamość mężczyzny, który miał śmiertelnie ranić młodego żołnierza. To obywatel jednego z krajów północnej Afryki.

Już w lipcu ub. roku sporządzono postanowienie o przedstawieniu mu zarzutów. Sąd zastosował areszt, rozpoczęły się poszukiwania listem gończym, a także Europejskim Nakazem Aresztowania. Prowadzący śledztwo ustalili też, że sprawca przebywa na Białorusi.

Mińsk nie odpowiada

W grudniu do Mińska wysłano wniosek o aresztowanie podejrzanego i wydanie go Polsce. Do tej pory białoruskie władze nie zareagowały na ten wniosek. W związku z brakiem reakcji w maju śledztwo zostało zawieszone.

Jest bardzo mało prawdopodobne, by Białoruś wydała Polsce mężczyznę - usłyszał od osób znających kulisy śledztwa reporter RMF FM. Według rozmówców  Krzysztofa Zasady, gdyby ten mężczyzna trafił do Polski, podczas przesłuchania pytany byłby między innymi o to, w jaki sposób dostał się na Białoruś. 

Kolejną sprawą byłyby pytania o to, jak znalazł się na polskim pograniczu. To mogłoby potwierdzić mechanizmy działania reżimu Łukaszenki, który wywołał kryzys migracyjny w naszej części Europy. Mogło by to też potwierdzić rolę, jaką w tworzeniu "presji migracyjnej" odgrywają białoruskie służby i pogranicznicy. To nie jest na rękę władzom w Mińsku. 

Tragiczna śmierć Mateusza Sitka

Szeregowy Mateusz Sitek z warszawskiej brygady pancernej był jednym z żołnierzy oddelegowanych do służby na granicy polsko-białoruskiej w związku z kryzysem migracyjnym.

28 maja 2024 r. podczas służby na odcinku granicy w okolicy Dubicz Cerkiewnych w woj. podlaskim, Sitek został zaatakowany przez jednego z mężczyzn, którzy w grupie próbowali sforsować postawioną na granicy zaporę. Gdy żołnierz, używając tarczy ochronnej blokował wyłom w stalowej zaporze na granicy, sprawca - po przełożeniu ręki przez płot - ugodził go nożem w klatkę piersiową. W stronę rannego i udzielającej mu pomocy funkcjonariuszki straży granicznej rzucano gałęzie i kamienie.

21-latek najpierw trafił do szpitala w Hajnówce, potem został przetransportowany do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. 6 czerwca 2024 r. Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o jego śmierci. Pochowany został z honorami, przy udziale m.in. prezydenta Andrzeja Dudy, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz najważniejszych dowódców w rodzinnej miejscowości Nowy Lubiel w woj. mazowieckim.

Pośmiertnie szer. Sitek został awansowany do stopnia sierżanta, a także został odznaczony "Złotym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju". 

Źródło: RMF24

Najważniejsze Fakty

Dalsza część artykułu pod materiałem video: