Podejrzany o zabójstwo polskiego żołnierza Mateusza Sitka ukrywa się na Białorusi - dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Chodzi o mężczyznę, który przed dwoma laty przy płocie granicznym w okolicach miejscowości Dubicze Cerkiewne na Podlasiu śmiertelnie ranił wojskowego. Mateusz Sitek próbował uniemożliwić migrantom wdarcie się do Polski z Białorusi.
- Najważniejsze informacje znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Śledztwo od początku objęte było całkowitą tajemnicą. Jak usłyszał reporter RMF FM, wymagało tego dobro postępowania.
W wyjaśnianie sprawy poza Prokuraturą Okręgową w Warszawie zaangażowało się wiele służb. Aby były efekty tego współdziałania, zdecydowano, że na zewnątrz nie powinny wyciekać żadne informacje.
W śledztwie przesłuchano w Polsce i poza granicami ponad 140 osób. Śledczy już od kilkunastu miesięcy znają tożsamość mężczyzny, który miał śmiertelnie ranić młodego żołnierza. To obywatel jednego z krajów północnej Afryki.
Już w lipcu ub. roku sporządzono postanowienie o przedstawieniu mu zarzutów. Sąd zastosował areszt, rozpoczęły się poszukiwania listem gończym, a także Europejskim Nakazem Aresztowania. Prowadzący śledztwo ustalili też, że sprawca przebywa na Białorusi.
W grudniu do Mińska wysłano wniosek o aresztowanie podejrzanego i wydanie go Polsce. Do tej pory białoruskie władze nie zareagowały na ten wniosek. W związku z brakiem reakcji w maju śledztwo zostało zawieszone.
Szeregowy Mateusz Sitek z warszawskiej brygady pancernej był jednym z żołnierzy oddelegowanych do służby na granicy polsko-białoruskiej w związku z kryzysem migracyjnym.
28 maja 2024 r. podczas służby na odcinku granicy w okolicy Dubicz Cerkiewnych w woj. podlaskim, Sitek został zaatakowany przez jednego z mężczyzn, którzy w grupie próbowali sforsować postawioną na granicy zaporę. Gdy żołnierz, używając tarczy ochronnej blokował wyłom w stalowej zaporze na granicy, sprawca - po przełożeniu ręki przez płot - ugodził go nożem w klatkę piersiową. W stronę rannego i udzielającej mu pomocy funkcjonariuszki straży granicznej rzucano gałęzie i kamienie.
21-latek najpierw trafił do szpitala w Hajnówce, potem został przetransportowany do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. 6 czerwca 2024 r. Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o jego śmierci. Pochowany został z honorami, przy udziale m.in. prezydenta Andrzeja Dudy, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz najważniejszych dowódców w rodzinnej miejscowości Nowy Lubiel w woj. mazowieckim.
Pośmiertnie szer. Sitek został awansowany do stopnia sierżanta, a także został odznaczony "Złotym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju".


