Oficjalnie przesunięcie prac zespołu nie ma związku z kalendarzem Janusza Palikota, a z kalendarzami rodzin ofiar, które chciały się spotkać z zespołem. To jest posiedzenie, które jest poświęcone wysłuchaniu ofiar, a nie kogo innego - tłumaczył Antonii Macierewicz. Jego zastępca Jarosław Zieliński znalazł już inny argument. Mówi, że posłowie mają mnóstwo pracy w innych komisjach: Mamy co robić między 10 a 14:30 - każdy z nas.
Posłowie PiS-u mówią już o Palikocie per "ten pan", jakby się bali wymówić jego nazwisko. Sam Palikot jeszcze dolewa oliwy do ognia. Liczę na to, że mimo obecnych oporów, jak tutaj temperatury spadną, a Antonii Macierewicz już się oswoi z całą sytuacją, nabierze trochę odwagi, będzie miał siłę sprostać temu, że będę uczestniczył w tych posiedzeniach - mówił Janusz Palikot.