Krakowska policja zatrzymała dwoje podejrzanych o zabójstwo kobiety w 1999 r. 28-letni mężczyzna i jego matka wpadli dzięki kodowi DNA, który znaleziono w miejscu zbrodni.

Sprawa dotyczy brutalnego zabójstwa, dokonanego na trzydziestokilkuletniej mieszkance kamienicy w centrum Krakowa. Jej zwłoki odkryto w grudniu 1999 roku, po interwencji mieszkańców, zaniepokojonych wydobywającym się fetorem z mieszkania kobiety.

Jak ustalono, kobieta pracowała jako pomoc kuchenna i utrzymywała kontakty towarzyskie z ludźmi o podejrzanej reputacji. Policji nie udało się wtedy ustalić, kim byli zabójcy i jaki był powód, dla którego kobieta zginęła.

Na ślad, mogący doprowadzić do zabójcy, natrafili po pewnym czasie policjanci z wydziału kryminalnego małopolskiej policji. Śladem tym był kod DNA znaleziony na pewnym przedmiocie. Dzięki uruchomionej w tym roku bazie GENOM postanowiono wrócić do tej sprawy. Od tego momentu rozpoczęły się poszukiwania ludzi związanych z ofiarą, których wytypowano do badań - stwierdził rzecznik krakowskiej policji Dariusz Nowak.

Jedną z wytypowanych osób był 28-letni mężczyzna, który wyjechał z Krakowa, kiedy policja ponownie zajęła się sprawą. W ostatnią sobotę został on zatrzymany przez policję we Wrocławiu. Był pijany i wspomniał coś o zabójstwie w Krakowie, ale szybko się z tego wycofał. Kolejne przesłuchania i weryfikacja dowodów pozwoliły na przedstawienie mu zarzutów udziału w zabójstwie. Zarzut współudziału postawiono również jego matce - powiedział Nowak.

Jak poinformował rzecznik, nie do końca znany jest motyw działania podejrzanych. W przypadku udowodnienia winy, grozi im grozi kara dożywotniego więzienia.