"Dlaczego tylko połowa z nas dostała podwyżki?". Z tym pytaniem na rozmowy z ministrem zdrowia pójdą dziś reprezentanci fizjoterapeutów i diagnostów laboratoryjnych. Większe pensje obiecał im w czerwcu - tuż po ich proteście głodowym - szef resortu Łukasz Szumowski. Część dyrektorów szpitali jednak ich nie przyznała.

Jak dowiedział się nasz reporter, podwyżek nie ma wciąż między innymi w szpitalach w Częstochowie, Żywcu i Dąbrowie Górniczej. Tak wynika z danych Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii.

Postulat fizjoterapeutów jest cały czas ten sam: to 500 złotych podwyżki teraz i kolejne 500 złotych od stycznia.

Nie wiadomo, czy w dzisiejszych rozmowach weźmie udział minister Łukasz Szumowski, czy jego zastępca Janusz Cieszyński - ustalił nasz dziennikarz w resorcie zdrowia. Poza przedstawicielami tego resortu, fizjoterapeutami i diagnostami na spotkaniu będą przedstawiciele szesnastu oddziałów wojewódzkich NFZ. Skonfrontują oni dane fizjoterapeutów ze swoimi danymi. Potem mają rozmawiać o podwyżkach bezpośrednio z dyrektorami lecznic w swoich regionach. 

Swój protest fizjoterapeuci wznowili we wrześniu. Polegał on przede wszystkim na masowym chodzeniu na zwolnienia. Hasła protestu to "Dość poniżania" i "Przestajemy ratować system".