​Łódzki sąd okręgowy skazał na dożywocie 31-letniego Artura W. za zabójstwo 20-letniej Kai. Wyrok jest nieprawomocny.

​Łódzki sąd okręgowy skazał na dożywocie 31-letniego Artura W. za zabójstwo 20-letniej Kai. Wyrok jest nieprawomocny.
​Łódzki sąd okręgowy skazał na dożywocie 31-letniego Artura W. za zabójstwo 20-letniej Kai. /Pixabay

To miało być morderstwo z zazdrości. Wysoki wyrok był zaskoczeniem dla skazanego, jego babki i przyjaciółki rodziny. Pani Zofia mówiła, że bliscy Artura W. nie spodziewali się tak surowego rozstrzygnięcia. Ja myślałam, że 25 lat dostanie. Będziemy składać apelację - mówiła naszej dziennikarce.

Opinia publiczna może uznać dożywotnie więzienie za karę adekwatną do zbrodni, która polegała na uduszeniu 20-latki gołymi rękoma. Później mężczyzna zakleił jej usta taśmą, nogi spętał sznurkiem i założył foliowy worek na głowę - wszystko po to, by mieć pewność, że dziewczyna nie przeżyje. Na koniec jej ciało ukrył w wersalce.

Sąd uznał, że 4-letniemu synkowi Kai należy się 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia, a rodzinie zamordowanej po 5 tysiecy złotych.

Tragedia Kai rozegrała się w połowie sierpnia 2017 roku w Łodzi. Młoda kobieta była związana z zabójcą, który miał popełnić zbrodnię z powodu zazdrości. W tej sprawie bulwersujące było także to, że łódzcy policjanci, którzy poszukiwali kobiety po jej zaginięciu, za pierwszym razem nie sprawdzili mieszkania sprawcy. Ciało odkryli dopiero po 11 dniach od morderstwa.

Opracowanie: