Episkopat Polski uznał, że rządowy podręcznik dla pierwszoklasistów jest infantylny i pomija treści wiążące się z małżeństwem i rodziną. Szefowa MEN Joanna Kluzik-Rostkowska zapewnia, że podręcznik jest skierowany do dzieci różnych wyznań i ma wartości uniwersalne.

Jeździli nim i Pawlak w "Nie ma mocnych", i inżynier Karwowski w "Czterdziestolatku", i Bolek i Lolek też. Doskonale sprawdzał się jako milicyjny radiowóz oraz samochód dostawczy w czasach PRL. Właśnie ukazała się książka "Maluch. Biografia" Przemysława Semczuka.... czytaj więcej

Jak twierdzi wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski Marek Jędraszewski, w elementarzu nie da się znaleźć tradycyjnych elementów chrześcijańskich.

Pomijane są w nim te treści, które wiążą się z małżeństwem i rodziną. Małe dziecko wzrasta w rodzinie i dla niego to środowisko jest najbardziej bliskie i zrozumiałe. Tymczasem w podręczniku nie ma np. obrazu rodziny, która siedzi przy stole, są najwyżej jakieś zwierzątka. Nie jest to najlepsze przesłanie -
wyjaśnił.

Zaznaczył, że krytyczna ocena elementarza nie ma charakteru zemsty czy konfrontacji z rządem. Tu chodzi o dobry podręcznik, który służyłby rozwojowi dziecka. Jeśli dostrzegamy w nim pewne błędy, to trudno na to przymykać oczy - dodał.

Ojciec z elementarza? Pomaga tylko w lekcjach

Jak informowała w środę KAI, ocenę darmowego podręcznika dla pierwszoklasistów "Nasz Elementarz" podczas zebrania plenarnego KEP przedstawił bp Marek Mendyk. Powołał się na opinię przygotowaną przez pracownię pedagogiczną w Poznaniu. Mówił, że elementarz nie ma jasno określonych bohaterów i niepokojąco została w nim przedstawiona rola ojca w rodzinie. W podręczniku pokazany jest on jako ten, który pomaga dzieciom w lekcjach czy czytaniu, tymczasem - zdaniem bp Mendyka - oprócz tych ważnych zajęć, ojciec ma inne ważne funkcje do spełnienia.

MEN przyjmuje krytykę, ale się z nią nie zgadza



Według minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej, podręcznik jest skierowany do dzieci, które pochodzą z rodzin różnych wyznań i powinien reprezentować wartości uniwersalne.

Oczywiście każdemu wolno mieć opinie na temat naszego podręcznika. I pewnie tyle ile jest osób w Polsce, które miało dostęp do tego podręcznika, tyle jest opinii. Natomiast absolutnie jestem zadziwiona i tak zupełnie wprost nie zgadzam się z oceną ojca, zawarta w tym podręczniku, bo uważam, że z punktu widzenia budowania relacji z dziećmi pomoc dziecku w nauce jest czymś zupełnie podstawowym, pierwszorzędnym i pożądanym
- mówiła minister na środowej konferencji prasowej.

Na pytanie, czy będzie jakaś odpowiedź ministerstwa dla episkopatu, Kluzik-Rostkowska odpowiedziała, że MEN przyjmuje tę krytykę, ale się z nią nie zgadza.

"Nasz Elementarz" dla uczniów klas I szkół podstawowych został przygotowany na zlecenie MEN w tym roku. Jego główną autorką jest Maria Lorek ze Śląska, która ma już w swoim dorobku książki do nauki dla najmłodszych. Wydawnictwo zamówiło 97,38 proc. wszystkich szkół podstawowych w Polsce, w tym 99,6 proc. szkół publicznych i 70,5 proc. niepublicznych. Pierwsza z czterech części podręcznika trafiła do szkół przed rozpoczęciem roku szkolnego 2014/2015.