Według ustaleń NIK w dziewięciu szpitalach lekarze pełnili nieprzerwane dyżury dłuższe niż 24 godziny. Rekord odnotowano w szpitalu powiatowym w Sulęcinie, gdzie lekarz pracował bez przerwy przez 144 godziny. Podobna sytuacja dotyczyła lekarza pogotowia ratunkowego w Radomiu. W siedmiu innych przypadkach było to 120 godzin.
Przeciążenie objęło również ratowników medycznych – w Szczecinie jeden z nich przepracował 456 godzin w ciągu miesiąca, czyli średnio ponad 15 godzin dziennie.
Największe braki kadrowe dotyczyły lekarzy w specjalistycznych zespołach ratownictwa medycznego (ZRM „S”). Kontrola wykazała, że dwóch z pięciu dysponentów pogotowia nie zapewniło pełnej obsady lekarskiej podczas 25 proc. zaplanowanych dyżurów.
W Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie w latach 2023–2025 (do 31 marca) zespoły ZRM „S” udzielały świadczeń bez lekarza systemu przez łącznie 29,1 proc. czasu pracy.
Umowy cywilnoprawne a długie dyżury
NIK wskazuje, że długie dyżury były możliwe dzięki zatrudnianiu personelu na podstawie umów cywilnoprawnych, które nie podlegają ograniczeniom czasu pracy obowiązującym przy umowach o pracę.
Kierownictwo pogotowia tłumaczyło, że ratownicy i lekarze podczas dyżurów nie wykonują zadań bez przerwy — między wyjazdami mają czas na odpoczynek i regenerację.
Wskazywano również, że niektórzy członkowie zespołów ratownictwa medycznego świadomie i dobrowolnie pracowali ponad 24 godziny bez przerwy, często na własną prośbę. Tłumaczyli to dużą odległością między miejscem zamieszkania a bazą ZRM — krótsze dyżury miały być dla nich nieopłacalne.
Przychodzą, choć nie potrzebują pomocy
Kontrola wykazała również, że SOR-y są nadmiernie obciążone pacjentami, którzy nie wymagają pilnej pomocy. Niemal połowa zgłaszających się nie potrzebowała interwencji w oddziale ratunkowym, a ponad 60 proc. osób przywiezionych przez zespoły ratownictwa medycznego nie wymagało dalszej hospitalizacji. Jedynie 6,2 proc. pacjentów znajdowało się w stanie najwyższego zagrożenia zdrowia.
Zdaniem kontrolerów największy napływ pacjentów przypadał na dni robocze w porze dziennej, co sugeruje, że wiele osób traktuje SOR jako sposób na ominięcie kolejek do przychodni.
Niedobór lekarzy w ratownictwie medycznym
Najwyższa Izba Kontroli podkreśla, że największym problemem systemu pozostaje niedobór lekarzy gotowych do pracy w ratownictwie medycznym. Wśród rekomendacji dla Ministerstwa Zdrowia znalazło się zwiększenie liczby lekarzy systemu, zwłaszcza specjalistów medycyny ratunkowej.
Są i pozytywy
NIK pozytywnie oceniła natomiast wyposażenie systemu ratownictwa medycznego w sprzęt i aparaturę. Ambulanse, śmigłowce ratunkowe oraz szpitalne oddziały ratunkowe dysponowały wymaganym wyposażeniem medycznym.
Kontrola wykazała również, że SOR-y zapewniały pacjentom dostęp do niezbędnej diagnostyki, w tym badań obrazowych — takich jak USG, RTG, tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny — a także do badań laboratoryjnych.