Wczoraj Komisja Europejska przedstawiła długo oczekiwane propozycje dotyczące reformy systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS) i właśnie do tego faktu odniósł się we swoim wpisie Paweł Szefernaker. Stwierdził, że choć po zapowiedziach rządu Donalda Tusk można było oczekiwać przełomu, to ostatecznie przedstawione założenia to „pozorna korekta”.
Przypomniał też, że Karol Nawrocki przedstawił swój pomysł na reformę systemu ETS i złożył wniosek o referendum ws. europejskiej polityki klimatycznej.
„Większość rządząca odrzuciła tę inicjatywę, przekonując, że nie jest ona potrzebna, ponieważ rząd wynegocjuje w Brukseli rozwiązania odpowiadające polskim interesom. Dziś znamy już efekty tych zapowiedzi” - stwierdził i podkreślił, że Komisja Europejska zaproponowała około 10 mld euro ulg dla całego unijnego przemysłu do 2030 roku, a dla porównania, tylko polskie firmy otrzymywały dotychczas około 3 mld euro darmowych uprawnień rocznie.
Dodał, że do 2034 roku koszt wygaszenia tych uprawnień dla polskiej gospodarki może wynieść nawet 13 mld euro. Jego zdaniem oznacza to, że jeden kraj poniesie większe straty niż wartość ulg przewidzianych dla wszystkich państw Unii.
Komisja Europejska zapowiedziała również zwiększenie Funduszu Modernizacyjnego, jednak Szefernaker uważa, że wsparcie to jest niewystarczające.
„Oczekujemy rzetelnej debaty”
Według Szefernakera, Europa stoi dziś przed koniecznością wdrożenia nowej polityki przemysłowej, która pozwoliłaby odbudować konkurencyjność gospodarki, osłabioną przez rosnące koszty wynikające z dotychczasowego modelu polityki klimatycznej.
Szefernaker podkreślił też, że przedstawiona przez Komisję Europejską rewizja ETS to jedynie pozorna zmiana. Zapowiadana „łagodniejsza ścieżka redukcji” emisji nie oznacza realnej ulgi dla przedsiębiorstw, lecz jedynie spowolnienie tempa nakładania kolejnych obciążeń. W jego ocenie, regulacje nadal będą coraz bardziej restrykcyjne, tylko proces ten będzie przebiegał wolniej. „To nie jest ulga. To jedynie odroczenie problemu” – ocenił.
„Europa traci dziś konkurencyjność, a odpowiedzią Komisji Europejskiej pozostaje kosmetyka zamiast rzeczywistej zmiany kursu. Tym razem Senat nie zasłoni się ‘tezą’ w pytaniu referendalnym. Oczekujemy, że dopuści do rzetelnej debaty i umożliwi Polakom wypowiedzenie się w tej fundamentalnej dla przyszłości polskiej gospodarki i bezpieczeństwa energetycznego sprawie” – zakończył swój wpis szef prezydenckiego gabinetu.
Senat odrzucił wniosek o referendum
Izba wyższa w spawie referendum dotyczącego unijnej polityki klimatycznej, zdecydowała 20 maja 2026 r. Za podjęciem przez Senat uchwały wyrażającej zgodę na zarządzenie przez prezydenta referendum ws. unijnej polityki klimatycznej opowiedziało się 32 senatorów, przeciw było 62, od głosu wstrzymała się jedna osoba. Zgodnie z konstytucją prezydent zarządza referendum ogólnokrajowe za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Większość bezwzględna przy tym głosowaniu wynosiła w 48 głosów.
Według wniosku pytanie zadane w referendum miało brzmieć następująco:
Czy jest Pani/Pan za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?
Jakich zmian w systemie handlu ETS chce Komisja Europejska?
Komisja Europejska w piątek zaprezentowała propozycje reformy systemu handlu emisjami ETS, które mają obowiązywać w kolejnej dekadzie. Najważniejszą zmianą jest zobowiązanie państw członkowskich do przeznaczania co najmniej połowy przychodów z aukcji ETS na inwestycje w dekarbonizację. Obecnie, według szacunków KE, na ten cel trafia zaledwie 5 procent środków. Nowe przepisy mają sprawić, że pieniądze wrócą do sektorów objętych ETS, wspierając m.in. rozwój sieci elektroenergetycznych.
Komisja zapowiedziała także zwiększenie liczby darmowych uprawnień dla przemysłu do 2030 roku. Ma to zapobiec przenoszeniu produkcji poza granice Unii Europejskiej. W latach 2026–2030 do systemu trafią darmowe uprawnienia o wartości 6 miliardów euro. Po 2030 roku tempo redukcji darmowych uprawnień zostanie spowolnione – z 2,5 do 2 procent rocznie. Przemysł będzie mógł otrzymać darmowe uprawnienia pod warunkiem przedstawienia i realizacji planów dekarbonizacji.
Zmiany obejmą także Fundusz Modernizacyjny, z którego korzysta m.in. Polska. W przyszłej dekadzie jego skala wsparcia będzie mniejsza, ale KE zapowiada utrzymanie instrumentów solidarnościowych dla krajów o niższych dochodach. Dodatkowo, po 2030 roku pierwsze 10 procent uprawnień z aukcji ma być zarezerwowane dla 16 państw, w tym Polski, pod warunkiem przeznaczenia środków na zielone inwestycje.
Komisja Europejska chce także spowolnić tempo redukcji liczby uprawnień dostępnych na aukcjach po 2030 roku. W latach 2031–2035 wskaźnik ten wyniesie 3,7 procent rocznie, a w latach 2036–2040 – 1,7 procent. Ma to zapobiec całkowitemu wyczerpaniu uprawnień w 2039 roku.
Chcemy kontynuować zasadę „kto emituje, ten płaci”, ale chcemy dodać do niej kolejny bardzo ważny wskaźnik, a mianowicie to, że emitent otrzymuje również wynagrodzenie za zmniejszanie ilości swoich emisji – podkreślił wysoki rangą urzędnik unijny.
Ostateczny kształt reformy zostanie ustalony przez Radę UE i Parlament Europejski.