Wizyta w Graceland to gest podziękowania ze strony prezydenta George'a W. Busha dla jego japońskiego sprzymierzeńca, który we wrześniu ustąpi ze stanowiska.
Po domu króla rock and rolla oprowadzały obu przywódców jego żona Priscilla i córka Lisa Marie. To jest jak sen - wyznał japoński premier, który podczas wizyty wyśpiewywał urywki z przebojów Presleya.
Podobnie jak inni goście, państwo Bush i premier Koizumi nie mogli jednak zobaczyć prywatnych pomieszczeń na piętrze domu, gdzie Presley zmarł w 1977 roku na atak serca.