Nowo utworzona Izba Dyscyplinarna polskiego Sądu Najwyższego nie spełnia wymogów niezawisłości sędziowskiej ustanowionych prawem Unii – taką opinię wydał rzecznik generalnego TSUE.

Nowo utworzona Izba Dyscyplinarna polskiego Sądu Najwyższego nie spełnia wymogów niezawisłości sędziowskiej ustanowionych prawem Unii - wynika z wydanej w czwartek opinii rzecznika generalnego TSUE.

Rzecznik stwierdził w niej też, że "sposób powoływania członków KRS (Krajowej Rady Sądownictwa) ujawnia nieprawidłowości, które mogą zagrozić jej niezależności od organów ustawodawczych i wykonawczych".

Opinia rzecznika TSUE jest wstępem do wyroku w sprawie. Trybunał może się z nią zgodzić, co zazwyczaj się dzieje, ale też wydać zupełnie inny wyrok.

Powodem rozprawy w TSUE były pytania prejudycjalne Sądu Najwyższego, które dotyczą m.in. tego, czy po przeprowadzonych reformach KRS jest w stanie stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów w Polsce. SN zapytał m.in., czy w rozumieniu prawa unijnego utworzona od podstaw Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezależnym i niezawisłym, jeśli sędziowie tej izby zostali wybrani przez KRS, która nie daje rękojmi niezależności od władzy ustawodawczej i wykonawczej. 

Opina rzecznika jest wprost miażdżąca dla zmian w KRS-ie - zauważa nasza dziennikarka Katarzyna Szymańska-Borginon. Zazwyczaj sędziowie w ostatecznym wyroku podzielają zdanie rzecznika. Gdyby tak się stało i tym razem, to ich rozstrzygnięcia miałoby kolosalne konsekwencje dla reformy sądownictwa. 

Oznaczałoby, że wszystkie nominacje sędziowskie, które nastąpiły po zmianach w KRS-ie mogą być w przyszłości kwestionowane.

Podobnie mógłby być podważane wszystkie wyroki wydawane przez sądy w składach powoływanych przez nową KRS, czyli cała reforma sądownictwa wprowadzona przez PiS mogłaby zostać zablokowana.

Ostateczny wyrok ma zapaść po wakacjach.

Uważamy, że wszystko jest prawidłowo i wszystko jest w porządku; szanujemy rozmaite opinie i rozmaite zdania, ale niekoniecznie musimy się nimi przejmować - powiedział szef klubu PiS Ryszard Terlecki, komentując opinię rzecznika generalnego TSUE m.in. ws. niezależności KRS.

Stwierdził, że rząd z pewnością będzie ją analizować. Zobaczymy jakie będą wyniki tej analizy. Pamiętajmy, że to jest opinia, a nie decyzja - zaznaczył.

Na uwagę dziennikarzy, że z reguły opinie rzecznika generalnego TSUE stają się wyrokami, Terlecki stwierdził: Niekoniecznie.

Z opinią rzecznika generalnego TSUE nie zgadza się także przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Leszek Mazur. Zapewnił, że Rada jest wolna od wszelkich wpływów organów wykonawczych i ustawodawczych.

Jak dodał, jeśli wyrok TSUE będzie zbieżny z opinią Rzecznika, to będzie to wkroczenie w kompetencje państwa członkowskiego. Będzie to przesunięcie pewnej granicy, mogące stanowić naruszenie suwerenności naszego państwa - zaznaczył sędzia Mazur.

Jego zdaniem "sposób powoływania członków KRS przez parlament nie zagraża niezależności Rady od organów ustawodawczych i wykonawczych".

Zaznaczył też, że wpływ władz ustawodawczych i wykonawczych w radach sądownictwa w Europie "jest oczywisty". Jeśli przyjęlibyśmy rozumowanie rzecznika TSUE to żadna rada w Europie nie spełniłaby tych warunków, ponieważ we wszystkich tych radach zasiadają m.in. ministrowie, posłowie, senatorowie lub członkowie wybrani przez prezydenta - zaznaczył.