To mogą być kluczowe godziny dla strajkujących nauczycieli. O 9 rozpoczęło się ich spotkanie, po południu Rada Dialogu Społecznego. We wtorek ma też zapaść decyzja, co dalej ze strajkiem.

Strajkujący nauczyciele rozpoczęli dzień od wspólnego spotkania o godzinie 9. Później  przed ministerstwem edukacji odbyła się ich wielotysięczna manifestacja. Z kolei po południu nauczycieli czeka prezydium Rady Dialogu Społecznego. Dowiemy się też, jaką decyzję w sprawie kontynuacji strajku podjął Związek Nauczycielstwa Polskiego.  W siedzibie ZNP odbyło się spotkanie delegacji komitetów strajkowych z prezesem Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomirem Broniarzem.

Nauczyciele z protestujących szkół średnich naradzali się z prezesem ZNP, by ustalić zasady udziału nauczycieli - którzy nie są zrzeszeni w żadnej z ogólnopolskich central związkowych - w popołudniowym spotkaniu z rządem. Forum Związków Zawodowych i ZNP chcą wprowadzić czterech przedstawicieli strajkujących na to spotkanie.

Tam mamy rozmawiać o "okrągłym stole" i mam nadzieję, że także o kwestiach płacowych - mówił Sławomir Broniarz.

Według ostatniej informacji rząd będzie reprezentować tylko minister rodziny i pracy Elżbieta Rafalska z jednym z zastępców. 

Z uwagą wszelkie doniesienia będą śledzić maturzyści. Jeśli do piątku nie dostaną świadectw, to nie będą mogli podejść do matury. Pierwszy egzamin już 6 maja.

Wcześniej Sławomir Broniarz sam przyznał, że środowisko jest mocno podzielone: po pierwsze ze względu na niewypłacane pensje nauczycielom, a po drugie moralny dylemat, czy elementem strajku powinny być matury. Strajkujący zastanawiają się, czy odpuścić rady pedagogiczne mając świadomość, że to być może ostatni element nacisku na rząd.

Często uczniowie czy rodzice pytają, czy są jakieś procedury alternatywne. No nie ma po prostu. Strajk sprawia, że sytuacja staje się bardzo trudna a czasem niemożliwa i nie ma na to sposobu - mówi Anita Melańczuk, dyrektor warszawskiego liceum in. Cervantesa, gdzie wciąż nie może się odbyć rada klasyfikująca do matur.

Stąd kluczowe wydaje się poranne spotkanie nauczycieli ze szkół, którzy są gotowi nie klasyfikować uczniów do matur. Determinacja jest przeogromna. Odbieramy telefony z całej Polski. Podobne komitety powstają w dużych miastach. Determinacja jest taka sama  - mówił Maciej Rusiecki z warszawskiego komitetu strajkowego.

Determinację nauczycieli ma też pokazać wielotysięczna manifestacja przed MEN-em, a zwolennicy kontynuacji strajku mimo matur mają jeszcze jeden kluczowy argument - bierność rządu, bo premier organizuje "okrągły stół" w sprawie oświaty w piątek, kiedy dla maturzystów może być za późno.