Według informacji uzyskanych przez gazetę, urzędnik żądał od zainteresowanych firm pośredniczących dwa i pół procent wartości kontraktów, obiecując w zamian pomoc w ich przyznaniu. Kontrakty miały wartość kilkudziesięciu milionów euro.
"La Libre Belgique" pisze, że urzędnik początkowo zaprzeczał zarzutom twierdząc, że jego propozycje były próbą "sprawdzenia uczciwości" startujących w przetargach firm, a także instytucji ukraińskich odpowiadających za dysponowanie pomocą; w końcu częściowo się przyznał. Grozi mu do trzech lat więzienia.