Amerykański przywódca spóźnienia samolotów nazywa już epidemią. Zapowiada rewolucyjne zmiany, m.in. dwukrotnie wyższe odszkodowania dla pasażerów. Mają także powstać specjalne strony internetowe, na których będzie można sprawdzić, o której naprawdę maszyna wyląduje, a nie tylko, o której wylądować miała.
Modernizacja nawigacji i wprowadzenie systemu GPS – to wszystko ma rozładować ogromny podniebny korek. Obecnie kilkugodzinne spóźnienia samolotów nie należą w USA do rzadkości.