100 tysięcy złotych ma kosztować przedłużenie peronu kolejowego we Wronkach w Wielkopolsce. Peronu, który za 3 lata ma zostać zburzony. Władze Wronek chcą by PKP wydały pieniądze na rozbudowę peronu aby w mieście zatrzymywały się ważne dla regionu pociągi pośpieszne.

Peron we Wronkach staje się prawie tak słynny jak peron we Włoszczowie. Ale od początku.

1. Polskie Linie Kolejowe – zarządzające liniami (jak sama nazwa wskazuje) – postanowiły zmierzyć długość peronów. Nie może być bowiem tak, że peron jest krótszy od pociągu – stwierdziły linie. A bywało tak, że podróżny ostatniego lub przedostatniego wagonu wysiadał na tłuczeń kolejowy.

2. Pomiaru dokonano. Dla Wronek wynik wyniósł 212 metrów. Z rozkładu spadły konkretne pociągi pośpieszne. Dociekliwi podróżni i samorządowcy wzięli miary w swoje ręce.

Popełniono błąd – mówi Łukasz Więcek z PLK w Poznaniu.

3. Centrala PLK zarządziła ponowne pomiary niektórych peronów. Tymczasem władze Wronek spotkają się na początku stycznia z przedstawicielami PKP. Chodzi o wydłużenie peronu do 300 metrów.

4. Korytarze kolejowej centrali w Poznaniu huczą od pytania: po co budować coś co za 3 lata będzie zburzone? W ramach modernizacji linii Poznań – Szczecin mają zostać przebudowane perony. Również ten we Wronkach.

Mówienie o „peronie wyborczym” jest nie na miejscu – mówi burmistrz Wronek.

5. Władze Wronek mówią o tysiącach podróżnych dojeżdżających pociągami do pracy i szkoły. Może warto i tę wielkość sprawdzić. Skoro źle policzono długość peronu…