Opodatkowanie „nagich produkcji” wzbudza kontrowersje. Protestują oczywiści producenci tego typu filmów, bo podnoszenie cen w dobie kryzysu oznacza – ich zdaniem – utratę klientów. Ale są i poważniejsze wątpliwości. Erotyczne strony są krytykowane przez wiele środowisk i ich zdaniem nie można pobierać od takich treści podatku, bo tym samym akceptuje się i legalizuje porno-produkcję w Internecie.
Poza tym wszystkie portale przeniosą swoje siedziby do innych stanów i tym samym przestaną wynajmować biura i zatrudniać ludzi w Nowym Jorku. Dlatego nie ma pewności, czy opodatkowanie „różowych” produkcji w ogóle się opłaca.