Gdyby warszawskie lotnisko zostało rozbudowane zgodnie z planem do 2007 roku, już teraz mogłoby być bardzo ważnym portem w tej części Europy. Niestety, już w momencie podpisywania umowy w 2004 roku specjaliści ostrzegali, że cena i termin w niej zapisane są nierealne. Do tego doszły nieudolnie prowadzone rządowe inwestycje takie, jak połączenie kolejowe do Okęcia i trasa ekspresowa. I tym samym lotnisko straciło szansę na szybki rozwój. W tym czasie pod Berlinem powstał olbrzymi port, który będzie poważnym konkurentem dla Warszawy.
Pasażerom mydli się także oczy lotniskiem dla tanich linii w podwarszawskim Modlinie, które miało być gotowe już pięć lat temu. Nie ma raczej co liczyć, że będzie oddane na Euro 2012.
To dobrze, że na Okęciu powstaną wreszcie nowe trasy, dokończony zostanie terminal i uruchomiona stacja kolejowa. Niestety, Lotnisko Chopina będzie wtedy nowoczesnym, ale jednak peryferyjnym dla Europy portem. A mogło być inaczej…