Informacja o tym, że jakaś firma odstąpiła billboardy na rzecz sztabu Donalda Tuska Fundacja Batorego otrzymała w sierpniu ubiegłego roku. Poprosiła firmy-właścicieli powierzchni billboardowych, aby przekazały: komu i w jakich ilościach sprzedały miejsca na plakaty. Jednak żadna z firm nie odpowiedziała fundacji. Nie byliśmy w stanie zweryfikować pozytywnie bądź negatywnie tej informacji - przyznała w rozmowie Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego.
Takich informacji nie udzielił także sztab Tuska; nie podał, ile billboardów zakupił, poinformował jedynie o sumie, jaką na to przeznaczył. Dołączono też rachunki. I dlatego też fundacja ostatecznie oczyściła sztab Tuska z wszelkich podejrzeń. Nie mamy podstaw, żeby uważać, że pan Donald Tusk ukrywał jakieś wydatki na kampanię billboardową - zaznacza Kopińska. Do podobnych wniosków doszła Państwowa Komisja Wyborcza.
We wtorek okazało się, że afera billboardowa może dotyczyć PiS-u. Wszystko wskazuje na to, że firmy, które prowadziły kampanię PZU, pracowały i eksponowały plakaty w kampanii prezydenckiej Lecha Kaczyńskiego - powiedział rano w kontrwywiadzie Kamila Durczoka w RMF FM sekretarz generalny PO Grzegorz Schetyna. Na razie nie wiadomo, czy Platforma złoży w tej sprawie doniesienie do prokuratury.
PO zapowiedziała natomiast, że w środę złoży pozew przeciwko posłowi PiS Jackowi Kurskiemu. Platforma domaga się przeprosin i 100 tys. złotych na cele charytatywne.