Po 5 latach przerwy Agnieszka Chylińska wróciła na scenę. Była gwiazdą krakowskiego klubowego sylwestra "WOW, night". Zaśpiewała 5 kawałków ze swojej nowej płyty, a słuchało jej ponad 100 tysięcy bawiących się w Krakowie osób.

Nie jestem krytykiem muzycznym – to zaznaczam na początku – więc nie będzie to recenzja ani płyty, ani koncertu ,a jedynie może subiektywne zdanie. Chylińską pamiętam z ONA, bo nie ukrywam, że do rocka jest mi dużo bliżej niż do popu. Nagrane 15 lat temu kawałki wciąż są przebojami i często pojawiają się w radiu. Ostatnie lata dla Agnieszki to próba powrotu. Nie kupiłem ani jednego telewizyjnego pomysłu na ten powrót. Zawsze uważałem i uważam, że Chylińska powinna śpiewać i realizować się na estradzie z mikrofonem w ręce. Jej nowa płyta "Modern Rocking" – to eksperyment – muzyczny i eksperyment jak po raz drugi wejść do "tej" samej rzeki, czyli na polski rynek muzyczny. I udało się. Płyta zyskała już status platynowej, a przyjęcie publiczności było bardzo pozytywne. Na scenie Chylińska na szczęście nie wystąpiła w tanecznym stroju, a w czarnych dżinsach i skórzanej kurtce. Jej muzycy to też nie przypadkowi ludzie, a młodzi profesjonaliści dopracowujący szczegóły.

Rozmawiałem z Agnieszką Chylińską na 6 godzin przed jej powrotem po 5 latach nieobecności na muzycznej scenie.