87 dni po śmierci Jana Pawła II rozpoczął się proces, który ma doprowadzić do wyniesienia go na ołtarze. Stało się tak dzięki uchyleniu przez nowego papieża Benedykta XVI zalecenia, by proces beatyfikacyjny podejmować dopiero 5 lat po śmierci.

87 dni po śmierci Jana Pawła II rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny. Ludzie zgromadzeni przed rzymską bazyliką św. Jana na Lateranie wznosili okrzyki "Giovanni Paolo" i "Santo subito" - "Święty natychmiast!" czytaj więcej

To pierwszy taki przypadek w historii Kościoła.

Proces beatyfikacyjny papieża-Polaka toczy się równocześnie w Rzymie i w Archidiecezji Krakowskiej. Właśnie w Polsce zaprzysiężono w listopadzie członków Trybunału Rogatoryjnego, który ma przesłuchiwać świadków świętości Jana Pawła II.

Nie wiadomo, na jakim etapie są prace Trybunału, są one bowiem otoczone ścisłą tajemnicą. Nie ma też oficjalnej informacji, ile łącznie osób będzie przesłuchanych w Polsce. Mówi się o stu osobach, które znały papieża. Przed trybunałem stawił się już Aleksander Kwaśniewski, który zeznania składał w Warszawie. Większość osób zeznaje jednak w Krakowie.

Kierujący pracami Trybunału biskup Tadeusz Pieronek przyznał, że zgromadzenie ma tylko pomagać Trybunałowi w Rzymie. - Tu jest pewna ilość świadków, których trudno byłoby wzywać od Rzymu - tłumaczy.

Przesłuchanie przed Trybunałem jest podobne do tego sądowego. Zeznania są składane pod przysięgą i dotyczą życia kandydata na ołtarze. Przesłuchania mają się zakończyć już w marcu. Potem proces może trwać jeszcze przez kilkanaście miesięcy.