Amerykańska stolica, centrum polityczne świata. Biały Dom, najważniejsze rządowe instytucji. A tuż obok targ. Raz w tygodniu tuż obok rezydencji amerykańskiego prezydenta zamykana jest jedna z ulic, by urzędnicy mogli kupić to czego nie brakuje mieszkańcom amerykańskiej prowincji.
Co ważne, nikt nie robi afery, że takie stragany stoją w centrum stolicy USA. I jak to wszystko się ma do stereotypu? Świat przecież przypiął Amerykanom łatkę społeczeństwa opychającego się niezdrowymi hamburgerami. Na takim targu jabłka zazwyczaj są dwa razy droższe niż w sklepie. Ale tutaj farmerzy gwarantują, że to ich lokalne produkty, a nie przywiezione np. z Ameryki Południowej.
Modne w USA jest także wspieranie miejscowych producentów. A więc to takie dwa w jednym. I zdrowe i lokalne.