W eksperymencie wzięło udział 58 osób w wieku od 18 do 50 lat. Każdy z uczestników miał na obu nadgarstkach po kilka testowanych smartwatchy i wykonywał trening na rowerze stacjonarnym. Intensywność ćwiczeń była zmienna – od umiarkowanej po bardzo dużą. Dla porównania, rzeczywisty wydatek energetyczny mierzono za pomocą profesjonalnego analizatora metabolicznego COSMED K5, stosowanego w laboratoriach sportowych.
Im więcej tkanki tłuszczowej, tym większy błąd
Jednym z najciekawszych wniosków badania jest to, że dokładność smartwatchy spada wraz ze wzrostem zawartości tkanki tłuszczowej w organizmie. Ta zależność dotyczyła wszystkich testowanych urządzeń, choć w różnym stopniu. Naukowcy podejrzewają, że winne są algorytmy producentów, które mogą nie uwzględniać odpowiednio osób z wyższym poziomem tkanki tłuszczowej.
Wbrew wcześniejszym obawom, badanie nie wykazało związku między odcieniem skóry a dokładnością pomiarów spalonych kalorii przez smartwatche.
Uwaga na pułapki – liczby z zegarka traktuj orientacyjnie
Dr Jason Kostrna, główny autor badania, podkreśla: Podawanej przez zegarek liczby spalonych kalorii nie można traktować jako dokładnego pomiaru, ponieważ nim nie jest.
Nawet niewielkie błędy mogą mieć znaczenie dla osób, które chcą schudnąć i pilnują deficytu kalorycznego. Jeśli smartwatch regularnie zawyża wydatek energetyczny, użytkownik może sądzić, że jest na dobrej drodze do wymarzonej sylwetki, podczas gdy w rzeczywistości spożywa więcej energii, niż zużywa.
Smartwatch – przydatny gadżet, ale nie wyrocznia
Eksperci podkreślają, że smartwatche wciąż mogą być świetnym narzędziem do monitorowania postępów, śledzenia czasu treningu, tętna czy czasu spędzonego w różnych strefach wysiłku. Jednak liczby dotyczące spalonych kalorii warto traktować z przymrużeniem oka i nie opierać na nich całej strategii odchudzania.