Dzień pogrzebu Pawła Adamowicza ma być dniem żałoby narodowej. Na razie nie znamy daty tych uroczystości, ale żałobę ogłaszają już kolejne miasta. Zrobiły to choćby Gdynia, Poznań czy Warszawa. Nie wiadomo jednak, co z formalnym ogłoszeniem żałoby w samym Gdańsku - bo tej decyzji po prostu nie ma kto teraz podjąć.

Wczoraj gdańscy urzędnicy mówili, że żałobę w mieście może ogłosić wojewoda pomorski. Wszystko jednak wskazuje na to, że formalnie nie jest jednak w stanie tego zrobić.

Wczoraj po wiecu pamięci Pawła Adamowicza miała odbyć się rozmowa urzędników i wojewody w tej sprawie. Dziś rano wojewoda pomorski Dariusz Drelich powiedział dziennikarzowi RMF FM Kubie Kałudze, że nie znalazł podstawy prawnej do ogłoszenia żałoby w Gdańsku. Jak tłumaczy, zgodnie z przepisami jest to wyłączona kompetencja prezydenta miasta.

Wojewoda podkreśla jednak, że każdy kto chce może taką żałobę zademonstrować. Sam zarządził opuszczenie flagi z żałobnym kirem na maszcie budynku Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku.

"Sound of Silence" w Gdańsku... Miasto żegna swojego prezydenta

Około 16 tysięcy mieszkańców Gdańska uczestniczyło w wiecu poświęconym pamięci Pawła Adamowicza przy pomniku Neptuna na Długim Targu. Wielu miało w dłoniach znicze i nie mogło powstrzymać łez. Na zakończenie wiecu solista zaśpiewał pieśń "The sound of silence" z repertuaru Simon and... czytaj więcej



Paweł Adamowicz zmarł w poniedziałek o 14:03

Tragiczne wydarzenia rozegrały się w Gdańsku w niedzielny wieczór: w trakcie miejskiego finału tegorocznej edycji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na scenę wtargnął 27-letni Stefan W. Nożem o długości 14,5 cm kilkukrotnie ugodził prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Samorządowiec był przez kilkanaście minut reanimowany, następnie został przewieziony do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Jego operacja trwała pięć godzin.

Lekarze przez kilkanaście godzin walczyli o życie prezydenta. Niestety nie zdołali go uratować.

Paweł Adamowicz zmarł w poniedziałek o godzinie 14:03.

Napastnik tuż po zamachu, zanim został obezwładniony, przez kilkadziesiąt sekund chodził po scenie z rękoma uniesionymi w górę w geście zwycięstwa i krzycząc do mikrofonu: Halo, halo. Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz.

W poniedziałek przed godziną 13:00 w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku rozpoczęło się przesłuchanie Stefana W.

Początkowo prokuratorzy postawili mu zarzut usiłowania zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. W trakcie przesłuchania jednak - krótko przed godziną 15:00 - Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku poinformowało, że prezydent Adamowicz zmarł. Śledczy zmienili wówczas stawiany 27-latkowi zarzut na zabójstwo z motywacji zasługującej na szczególne potępienie.

Nie przyznał się on do winy, przy czym z uwagi na to, że nie odnosił się do zdarzeń z dnia wczorajszego, trudno tutaj jednoznacznie wskazać, czy nie przyznaje się on do winy, czy do zaistnienia samego zderzenia - poinformował po przesłuchaniu Stefana W. jego obrońca z urzędu mec. Damian Konieczny.

Jak podał, 27-latek złożył obszerne wyjaśnienia, ale "odnoszące się bardziej do jego historii życia".


Opracowanie: Kuba Kaługa, Magdalena Partyła