"Jak nie denerwować się na wakacjach? Uciekając od polityki, po pierwsze - to z pewnością jest gwarancja sukcesu. Jak się nie denerwować w ogóle? Wakacje to jest bardzo stresujący czas. Jak mówi przysłowie: najlepsze miejsce pod namiot jest zawsze 10 metrów dalej" - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM współtwórca kabaretu "Ucho Prezesa" Robert Górski. Odnosząc się do planów urlopowych prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego nad Zalewem Szczecińskim, stwierdził: "Pan prezes, z tego, co wiem, za granicę się nie wybiera. (...) Stalin też nie wyjeżdżał". Dopytywany natomiast przez Roberta Mazurka, co będzie w "Uchu Prezesa" po wakacjach, Robert Górski odparł: "Myślę, że na pewno będzie Prezes, bo widać, że jest w doskonałej formie, sondaże rosną, więc nie ma powodu, żeby tam dokonywać jakichś radykalnych zmian". Przyznał również, że skoro rekonstrukcja rządu nie jest potrzebna, myślał o tym, by zrekonstruować opozycję: "Zrekonstruowałbym opozycję w ten sposób, że same kobiety byłyby w opozycji - bo wiem, że Prezes ma słabość do kobiet czy trochę się ich obawia - i wtedy będzie mu ciężko je atakować".

Robert Mazurek: Panie Robercie, wakacje, czy zdał pan do kolejnej klasy?

Robert Górski: Zdałem. Chciałem powiedzieć, że dzisiaj jest szczególny dzień, bo jest nie tylko koniec roku, ale w pewien sposób jest to i Dzień Nauczyciela, i Dzień Dziecka, i sylwester. Bo dzisiaj mamy takie dojmujące wrażenie, że znowu minął rok - i niech ktoś to zatrzyma w końcu.

Posłuchaj rozmowy Roberta Mazurka z Robertem Górskim

Nie powiedziałeś, że dzisiaj jest Dzień Ojca - i chcielibyśmy wszystkim ojcom, głównie sobie oczywiście, złożyć najlepsze życzenia.

Wszyscy wiedzą, kiedy jest Dzień Matki, a Dzień Ojca jest taki niechciany, nielubiany, niepamiętany.

Miało być nie smutno, tylko wesoło.

Ale pada deszcz, więc to mnie tak nastroiło.

Nie wszędzie pada deszcz. Może w Przemyślu nie pada albo na przykład w Łomży nie pada, albo na Wale Pomorskim.

Nawiązujesz do tematu wakacyjnego, że warto wyjechać stąd, gdzie jesteśmy.

Stąd, gdzie pada. Tak. I teraz po pierwsze: jak się nie denerwować na wakacjach? Jak uciec od polityki?

Jak się nie denerwować? Właśnie uciekając od polityki, po pierwsze. To z pewnością jest gwarancja sukcesu. Ale jak się nie denerwować w ogóle? Wakacje to też jest bardzo stresujący czas. Jak mówi przysłowie: najlepsze miejsce pod namiot jest zawsze 10 metrów dalej. To też tworzy jakiś stres. Najlepsza knajpa to za rogiem. Pamiętam, jak chodziliśmy po Londynie szukając knajpy. Wydawało nam się, że ta najlepsza jest właśnie za rogiem i trafiliśmy w końcu do beznadziejnej. To też powoduje stres. Najchętniej ja osobiście zostałbym w Warszawie. Warszawa jest cudowna w czasie wakacji, ponieważ wszyscy stąd wyjeżdżają.

Ale nie zostajesz?

Niestety ja też stąd wyjeżdżam. Chciałbym mieć dar bilokacji, żeby być jednocześnie w Warszawie, cieszyć się jazdą rowerem po pustych ulicach, a jednocześnie zwiedzić świat.

No to dokąd jedziemy? To znaczy nie my razem, tylko tak w ogóle, dokąd jechać należy?

No jeszcze by tego brakowało, żebyśmy gdzieś jechali razem.

Nie ma mowy.

Ja osobiście wybieram się do Albanii. To taki kierunek dosyć egzotyczny.

Coraz popularniejszy.

Coraz popularniejszy.

Też cię tam znajdą polscy turyści. 

Tak mi się wydaje, że jadę w jakieś nieznane miejsca, a tymczasem wszyscy jadą w nieznane miejsca. Wobec tego wszyscy się tam spotykają.

W Albanii nie ma terrorystów, więc pewnie będzie sporo Polaków.

No ja tam jadę, więc zamierzam sterroryzować jakąś Albankę.

Proszę państwa, jest godzina poranna, proszę tego w ogóle nie słuchać.

Nic nie wiem o urodzie tych kobiet, ale idziemy w góry, więc to jest oczywisty żart, bo pewnie tam nikogo nie ma, a z pewnością nie ma żadnych Albańczyków. Bardzo cieszy mnie przede wszystkim to, że nie ma Polaków, bo Polaków mam trochę dosyć. Polek mniej, ale generalnie też mam ich dosyć.

No właśnie, jak człowiek popularny znosi wakacje?

Człowiek popularny...

Człowiek, na którego się rzucają: "panie, daj pan autograf".

Nie jedzie nad polskie morze. Nawiasem mówiąc, jestem słabym patriotą, bo cieszy mnie to, że Polska nie jest od morza do morza, bo jeśli z Morzem Czarnym mamy zrobić to samo, co z Morzem Bałtyckim, to naprawdę jest słaby pomysł. Więc ze względów estetycznych - to raz - nie jadę nad polskie morze. To znaczy Bałtyk jest cudowny, ale jak się człowiek odwróci do niego plecami, już jest mniej rozkosznie. Jeśli Polacy mają zrobić to samo z wybrzeżem Morza Czarnego, co z Bałtykiem, to zostańmy w naszych cudownych granicach zakończonych Tatrami.

A na przykład prawdziwy prezes, i owszem, takie prawie morze, bo - zdaje się - jak zwykle wyląduje na Zalewie Szczecińskim razem z Joachimem Brudzińskim, łowiąc ryby.

Pan prezes, z tego, co wiem, za granicę się nie wybiera.

Był w Niemczech, spotykał się z Angelą Merkel tête-à-tête.

Ale mimo wszystko jest to bliska zagranica. Stalin też nie wyjeżdżał. Był najdalej chyba w Jałcie, a za granicą nigdzie.

A Kim Ir Sen jeździł pociągiem i co z tego? Pies też jeździł koleją.

To, że dyktatorzy mają swoje szczególne upodobania.

No dobrze, a dyktator Górski w takim razie? Miało nie być o polityce. Dyktator Górski dokąd by wybrał się? Może z prezesem byś pojechał?

Ja na razie wyjeżdżam do tej Albanii, która też była dyktaturą przez długie lata. Nie wiem, jaki tam ustrój dziś panuje.

A później do Hiszpanii, która też dyktaturą była.

Właśnie, wszędzie była dyktatura, tak naprawdę... Więc jeżdżę po krajach, w których panowała dyktatura, ale cały czas w obrębie Europy - taką mam np. zajawkę, bo boję się przychodźców - nie wiem, jak to się nazywa za granicą.

Nie wiem, kogo się boi Robert Górski, proszę mi powiedzieć ładnie: skoro prezes jedzie nad Zalew Szczeciński, to dokąd powinni pojechać inni politycy? Np. Grzegorz Schetyna: powiedział, że czeka na decyzję Kuchcińskiego, nie wiem, czy może oni chcą razem gdzieś jechać...

Na to wygląda. No to pięknie, że "w czasie pracy kłócimy się, ale wakacje spędzamy razem".

Wyobrażasz sobie wspólne wakacje marszałka Kuchcińskiego i Grzegorza Schetyny?

No prezydent Duda apelował o wspólnotę, a więc to jest chyba realizacja tego postulatu. Ja bym się nad Zalew Szczeciński nie wybrał, bo tam po prostu wieje chyba.

Ale jest "Paprykarz szczeciński" podobno.

Był pan paprykarz, który pytał, jak żyć, ale to chyba nie szczeciński... Ale zdziwiło mnie, że pan prezes łowi ryby, bo oni tam gdzieś na szczupaki się podobno wybierali. To mnie bardzo cieszy, bo ja w pierwszym czy drugim odcinku "Ucha Prezesa" użyłem szczupaków jako prezentu, który przynosi ktoś do Prezesa. Więc ciągle mi się wydaje, że bywam prorokiem.

Ja nie wiem, jak z darem proroctwa u ciebie...

"Dar Proroctwa" - powinien być taki statek. Jak "Dar Pomorza" i "Dar Młodzieży".

Władysław Kosiniak-Kamysz, zamiast jechać na agroturystykę, jedzie podobno do Czarnogóry i do Włoch.

Poważnie?

Poważnie, spotkacie się w Podgoricy.

Wydawało mi się, że taki osobnik jak pan Kosiniak-Kamysz spędza wakacje w Polsce, ponieważ jest tak przywiązany do polskiej ziemi, że nie jest w stanie jej opuścić. Nawet wyjeżdżając na Słowację.

A tu tymczasem taka niespodzianka.

Nawiasem mówiąc, Słowacja, z którą przegraliśmy w U-21, wydaje mi się niepotrzebnym krajem. Nie wiem, czy to mówiłem kiedyś. Gdyby nie Słowacja, bylibyśmy, przekraczając granicę, już na Węgrzech.

Miejmy nadzieję, że ambasada Słowacji tego nie słucha, a i słowackie siły zbrojne są niewielkie.

Słowackie siły zbrojne (śmiech).

Szanowny panie, pewnie pan nie wie, co będzie w "Uchu Prezesa" po wakacjach, bo nie wiadomo, co przyniesie świat, życie?

Myślę, że na pewno będzie Prezes, bo widać, że jest w doskonałej formie. Sondaże rosną, więc nie ma powodu, żeby tam dokonywać jakichś radykalnych zmian.

Czyli nie będzie pana zdaniem rekonstrukcji rządu?

Niewiele na to wskazuje. Zauważyłem, że im bardziej się tego wszyscy domagają, tym bardziej jest to niemożliwe. Więc nie rozmawiajmy o tym - wtedy być może do tego dojdzie.

Ale skoro nie ma rekonstrukcji rządu, to może prezes Górski dokonałby rekonstrukcji opozycji?

Myślałem o tym, żeby tego dokonać. Bo skoro opozycja buksuje w miejscu - przez chwilę wydawało się, że za pomocą Tuska jakoś się tam dochrapie lepszych sondaży, ale wróciło do starego - to ja bym zrekonstruował opozycję w ten sposób, że same kobiety by były w opozycji, bo wiem, że prezes ma słabość do kobiet, że trochę się ich obawia, że ma do nich jakiś dystans - i wtedy będzie mu ciężko je atakować.

Jakież to kobiety widziałby pan na czele opozycji?

Jakieś ładne.

To jest szowinistyczne, proszę pana. Pan się powinien wstydzić takich rzeczy.

Dlaczego? Lubię ładne obrazy, lubię ładne rzeczy, lubię ładne książki. Dlaczego mam nie lubić ładnych kobiet?

To chyba jest jednak to, co łączy nas wszystkich, ale tego nie można mówić.

A! Chciałem powiedzieć: jak spędzić wakacje? Można się przenieść w różne miejsca bez udziału pieniędzy: za pomocą książki na przykład.

Górski: Słyszałem, że w Opolu ma wystąpić pani Sadurska

"Wspaniale! Słyszałem, że ma wystąpić pani Sadurska" - tak Robert Górski zareagował w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM na wieść o powrocie Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. "Wydaje mi się to bardzo zabawne, bo jej kwalifikacje są takie, że jest uczciwa - i to sprawia, że może być wszędzie" - tłumaczył kabareciarz i twórca "Ucha prezesa".

Mówił również o zmorach znanych osób, które przebywają na wakacjach w Polsce. "Nie radzę sobie, uciekam przed tą popularnością" - przyznał. "Pamiętam, jak kiedyś wszedłem na pokład jakiegoś statku, którym chciałem zwiedzić Port Północny w Gdańsku. Razem ze mną weszła kolonia - no i to była udręka, bo nie było ucieczki. Oni wszyscy przychodzili do mnie z serwetkami, które gdzieś tam znaleźli pod pokładem, żebym im pisał autografy, więc ja, dobry człowiek, im pisałem. W porcie jest wietrzycho, więc potem byłem oklejony tymi serwetkami, które im wiatr wyrywał z rąk. Śmieszne i straszne to było" - opowiadał gość Roberta Mazurka.

Zobacz internetową część Porannej rozmowy w RMF FM!