"Typowa polska tradycja, blisko już 30-letnia: ‘nie wiem, nie pamiętam, mogło tak być, ale nie musiało’" - tak Paweł Kukiz podsumował w Porannej rozmowie w RMF FM przesłuchanie Michała Tuska przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold. Równocześnie zaznaczył, że syn byłego premiera "powiedział tam wiele rzeczy prawdopodobnie niechcący, rzeczy takich, które są bulwersujące i które w normalnych demokratycznych państwach absolutnie kompromitowałyby polityka - mówię tutaj o ojcu pana Michała". Pytany przez Roberta Mazurka, dlaczego Michał Tusk został zatrudniony w OLT Express, Kukiz odparł: "Pierwsze wrażenie, jakie odnoszę, jest takie, że służył jakby jako taka zasłona, uwiarygodnienie dla niezbyt legalnych działań tej firmy". W dalszej części rozmowy, w odpowiedzi na pytanie o senacki projekt ustawy ws. zakazu używania symboli komunistycznych, lider Kukiz’15 stwierdził: "Ja uważam, że w pierwszej kolejności tak Sejm, jak i Senat powinny zająć się zakazem propagowania banderyzmu".

Paweł Kukiz /Kamil Młodawski /RMF FM

Robert Mazurek: Wczoraj "gościem" komisji śledczej (ds. wyjaśnienia afery Amber Gold) był Michał Tusk. Czy on pogrążył ojca, czy tylko sobie coś ot tak rzucił, chlapnął?

Paweł Kukiz: Powiem szczerze, ja miałem tyle zajęć wczoraj, że miałem tylko takie chwilowe momenty, w których mogłem zobaczyć tę komisję, co tam się dzieje. Typowa tradycja polska, 30-letnia już blisko: "nie wiem, nie pamiętam, mogło tak być, ale nie musiało".

Posłuchaj rozmowy Roberta Mazurka z Pawłem Kukizem:

Ale jak powiedział: "Wiedzieliśmy z tatą, że Amber Gold to lipa" - to albo tak po prostu coś sobie rzuca, co wydaje się mało prawdopodobne, skoro siedzi koło niego mecenas Giertych, albo rzeczywiście chciał, chyba niechcący, zaszkodzić ojcu.

Tam wiele rzeczy powiedział prawdopodobnie niechcący, rzeczy takich, które są bulwersujące i które w normalnych, demokratycznych krajach absolutnie by kompromitowały polityka - mówię tu o ojcu pana Michała. Ale tutaj jest normą od trzydziestu praktycznie lat...

Panie pośle, a co najbardziej zaszkodziłoby Donaldowi Tuskowi w kampanii? Co z pracy komisji śledczej byłoby największym ciosem w Donalda Tuska, co pogrążyłoby Donalda Tuska?

Dla mnie już same te wypowiedzi o lipie wystarczająco (go) pogrążają, natomiast Polska jest na tyle specyficznym krajem, że ludzie, po pierwsze, mają krótką pamięć, ludzie nie pamiętają o taśmach u Sowy, ludzie zapomną o lipie i tak dalej. Tutaj - w tej partiokracji, przy tej ordynacji wyborczej, przy tej roli mediów, przy promowaniu partii politycznych - nic nie jest w stanie zaszkodzić politykowi.

Szefowa komisji Małgorzata Wassermann zwracała uwagę na inny wątek działalności Michała Tuska. Mianowicie, on był zatrudniony w OLT Express teoretycznie jako człowiek od PR-u, ale w ogóle się tym nie zajmował. Nie miał żadnych kontaktów z agencjami reklamowymi. To po co pan Marcin P. (były szef Amber Gold) zatrudnia Michała Tuska?

Pierwsza sprawa: tym się zajmuje komisja śledcza i ja mogę sobie tutaj tylko domniemywać - więc bardzo delikatnie można powiedzieć, że pierwsze wrażenie, jakie odnoszę, jest takie, że po prostu służył jako taka zasłona, uwiarygodnienie dla takich niezbyt legalnych działań tej firmy.

Michał Tusk miał być parawanem?

Ja odnoszę takie wrażenie. Natomiast czy był parawanem, to ma już ocenić komisja. Po to została powołana. Jeśli się do tego doda te słynne słowa, że właściwie wiedział, i ojciec również, że to jest lipa, świadczy to generalnie o polskiej polityce, o tym gangsterskim charakterze polskiej polityki. I o tym, że ludzie nie mają absolutnie nic do powiedzenia, żadnych instrumentów prawnych, żeby takiej rzeczywistości zapobiec.

Zostawmy to, porozmawiajmy trochę o Opolu, bliskiemu panu także geograficznie, pan jest posłem z Opolszczyzny...

Nie, ja jestem posłem z Warszawy, panie redaktorze.

Pan mieszka na Opolszczyźnie.

Ja przebywam na Opolszczyźnie, natomiast byłem przez całe lata zameldowany w Warszawie i całe lata mieszkałem w Warszawie.

Tak, to cała legenda o mieszkaniu pańskim w Warszawie.

Niech pan tego nie rusza.

Tak, tak, bo zaraz pan tutaj zacznie fikać koziołki.

Nie, nie zacznę. Po prostu powtarzam: mieszkam 20 lat w Warszawie.

Panie pośle, będzie festiwal w Opolu. Zna pan miasto Opole? Festiwal się odbędzie we wrześniu.

Dogadał się pan Kurski z panem Wiśniewskim, natomiast dzisiaj prawdopodobnie złożymy zawiadomienie do NIK-u i do prokuratury - mówię o Kukiz'15 - w kwestii możliwości popełnienia przestępstwa w postaci niegospodarności. Pan Kurski lekką ręką odpuścił te 500 tysięcy...

800 tysięcy, zdaje się.

800 tysięcy. Pracują nad tym wnioskiem prawnicy, zobaczymy.

Ale na czym miałaby polegać niegospodarność? Podpisał w końcu umowę, będzie zrobiony festiwal - co prawda we wrześniu, ale będzie...

Proszę pana, kupił za duże pieniądze znak firmowy festiwalu opolskiego właściwie tylko na jeden festiwal. Ta umowa wygląda źle. Ja nie będę wchodził w szczegóły - tym zajmują się prawnicy i takie zawiadomienie będzie złożone z pewnością.

Paweł Kukiz jako muzyk śpiewał niedawno w Ciechocinku...

Nie tylko w Ciechocinku, ja śpiewam praktycznie co tydzień. Gramy koncerty charytatywne, pieniądze przeznaczane są na osoby potrzebujące - współpracujemy ze stowarzyszeniem stwardnienia rozsianego, z ks. Isakowiczem-Zaleskim.

To może by pan zaśpiewał również w Opolu?

(śmiech)

Charytatywnie.

Niedługo trzeba będzie śpiewać na Telewizję Polską charytatywnie i na Radio Polskie charytatywnie, ponieważ tak spada oglądalność i słuchalność tzw. publicznego radia...

Pan chce złożyć doniesienie na Kurskiego ze względu na niegospodarność - a jak się panu podoba w ogóle telewizja? Ostatnio pan straszne rzeczy wygadywał.

W ogóle mi się nie podoba. Nawet kiedy w hotelu sejmowym zepsuł się telewizor i nie pokazuje mi do końca tych wszystkich programów Telewizji Publicznej - nawet nie prosiłem obsługi technicznej o naprawę tegoż.

A dlaczego rockman Kukiz rozstał się z raperem Liroyem? To był taki bardzo ciekawy rozwód.

Nie, nie, nie. Ja się, proszę pana, rozstałem z otoczeniem posła Liroya. Poseł Liroy nie chciał się z tym otoczeniem rozstać, w związku z czym podzielił los otoczenia.

Podzielił los otoczenia, ale nie obawia się pan, że wyrośnie panu konkurencja?

Nie, proszę pana. Ja nie traktuję swoich działań w kategoriach konkurencji, dlatego że poszedłem do parlamentu nie po to, by z kimkolwiek konkurować, tylko po to, by doprowadzić do sytuacji, w której obywatele uzyskają jakieś instrumenty kontroli nad władzą.

Proszę państwa, jest to historyczna rozmowa z Pawłem Kukizem - nie padło jeszcze słowo o partiokracji. I może nie padnie, bo teraz spytam pana nie o partie polityczne, tylko o dziedzictwo komunizmu. Otóż Senat przygotował ustawę - ona trafiła do Sejmu jako inicjatywa ustawodawcza Senatu - o tym, żeby zakazać używania symboli komunistycznych i wyrugować właściwie pozostałości komunistyczne z naszego krajobrazu. Innymi słowy: by zniknęły na przykład nazwy ulic związane jeszcze z poprzednim reżimem.  

Ja uważam, że w pierwszej kolejności tak Sejm, jak i Senat powinny zająć się zakazem propagowania banderyzmu...

Ale gdzie ma pan w Polsce banderyzm?

Mamy propagowanie banderyzmu na Ukrainie...

I chciałby pan, żeby Polacy zakazali Ukraińcom, tak?

Nie, proszę pana. Chciałbym, żeby w Polsce nastąpiła penalizacja banderyzmu, bo ten milion, półtora miliona Ukraińców, którzy przebywają w Polsce, po powrocie na Ukrainę mogliby mówić swoim ziomkom, że w Polsce Bandera jest "be".

Zanim pan zacznie ustawiać Ukraińcom prawo...

Nie Ukraińcom - mówię o polskim prawie.

...to na przykład, czy powinny zniknąć ronda imienia Edwarda Gierka? To był w końcu komunistyczny przywódca.

Można zamienić na rondo imienia cukierka. Pan jest młodym człowiekiem, to pewnie pan nie pamięta...

Pamiętam.

"Chcesz cukierka, idź do Gierka".


Paweł Kukiz o uchodźcach: W sprawie przyjmowania gości powinien wypowiedzieć się gospodarz. A gospodarzem jest naród

W internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Paweł Kukiz mówił o stanowisku Kukiz’15 ws. referendum dotyczącego przyjmowania uchodźców w Polsce. "Naród jest suwerenem i w sprawie przyjmowania bądź nieprzyjmowania jakichkolwiek gości powinien wypowiedzieć się gospodarz. A gospodarzem jest naród, a nie jakaś partia polityczna" - podkreślił.