Przedmieścia Oslo. Wzgórze Holmenkollen przyciąga, choć w takie dni jak ten kibiców jadących kolejką z centrum norweskiej stolicy jest zdecydowanie więcej. W końcu rozgrywane są Mistrzostwa Świata w biathlonie. To naprawdę wspaniałe uczucie - móc być w tym miejscu.

Skocznia w Holmenkollen /Patryk Serwanski /RMF FM

Każdy kto interesuje się sportami zimowymi musiał oglądać transmisje z Oslo Holemnkollen. Skoki narciarskie, biegi, biathlon, kombinacje norweska - wszystkie te dyscypliny corocznie goszczą w Oslo. Norweska stolicy organizuje cyklicznie zawody Pucharu Świata, czy tak jak w tym przypadku mistrzostwa globu. Odbyły się tu też Igrzyska Olimpijskie, ale to zamierzchła sportowa przeszłość, bo mówimy o roku 1952.

Nie pamięta tamtych wydarzeń na pewno piękna i nowoczesna skocznia narciarska. Jej poprzedniczka, zburzona w 2008 roku Holmenkollbakken liczyła sobie ponad 100 lat i była wielką atrakcją turystyczną. Skakano na niej jeszcze w XIX wieku. Jeszcze wcześniej przez kilkanaście lat stała w tym miejscu Husebybakken, na której rywalizowano w latach 1879-1891. Nic dziwnego, że urokliwe Holmenkollen do dziś budzi emocje. Tu czuje się historię sportu - nie tylko norweskiego. Okoliczne trasy biegowe wykorzystują na co dzień mieszkańcy Oslo. Nie w każdym mieście możemy wsiąść do metra z nartami biegowymi, by już po kilkunastu minutach móc oddawać się wielkiej przyjemności i pasji - bo właśnie tym jest dla Norwegów bieganie na nartach. Jeżeli ominiemy stację Holmenkollen i pojedziemy do końca trasy kolejki możemy zamiast biegówek założyć narty zjazdowe i korzystać z okolicznych skoków.

Co jeszcze oferuje Holemnkollen? Choćby wspaniały widok ze skoczni. Można stąd dojrzeć nie tak przecież odległe wybrzeże. To jednak wiem tylko z opowiadań, bo niestety na wizytę i zwiedzanie skoczni czasu mi najprawdopodobniej zabraknie. Największe wrażenie zrobiła na mnie jednak publiczność. Nie wiem czy to zasługa biatlonu, czy po prostu norweskiego zachwytu wszystkim co związane z nartami, ale atmosfera podczas piątkowego biegu sztafetowego była niesamowita. Sympatyczna, radosna, pełna uśmiechu a dodatkowo wzmacniana przez pogodę. Cudowne norweskie słońce odbijające się od bielutkiego śniegu, którego przecież w tym roku nam brakowało. W takim miejscu i w takich chwilach można pokochać zimę, ale tą śnieżną, lekko mroźną. Ta zamglona, deszczowa i szara nie daje najmniejszej przyjemności.

Dziś w Oslo przedostatni dzień walki o medale. Tym razem to biathloniści powalczą w biegu sztafetowym, a gospodarze liczą na kolejne podium weterana Ole-Einara Bjoerndalena i jego kolegów. Transmisja od 15:15 w Eurosporcie.