Rozgrywka dyplomatyczna tocząca się wokół Syrii pozwoliła Rosji odegrać jeszcze raz rolę mocarstwa światowego, którego wpływy sięgają poza region "bliskiej zagranicy". Dlaczego Rosji zależy na utrzymaniu reżimu syryjskiego i czy rzeczywiście nasz wschodni sąsiad może odegrać kluczową rolę w rozwiązaniu konfliktu w tym kraju?

USA i Rosja wciąż nie porozumiały się ws. Syrii

USA i Rosja wciąż nie porozumiały się w sprawie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ dotyczącej syryjskiej broni chemicznej - poinformowali przedstawiciele USA. Syria była tematem spotkania w ONZ szefów dyplomacji USA i Rosji, Johna Kerry'ego i Siergieja Ławrowa. czytaj więcej

Obecność dyplomatyczna Rosji w Lewancie ma długą tradycję. W XIX wieku carowie uznawali się za opiekunów i protektorów żyjących na tych terenach prawosławnych chrześcijan. Dawało im to możliwość ingerowania w sprawy wewnętrzne Imperium Osmańskiego. Już w tym czasie, z perspektywy Sankt Petersburga ziemie syryjskie jawiły się przede wszystkim jako zaplecze Anatolii, a więc tureckich terytoriów Porty Osmańskiej sąsiadujących z zakaukaskimi posiadłościami Rosji. Ta optyka jest ważna także i dzisiaj, kiedy Rosja postrzega wydarzenia toczące się na Bliskim Wschodzie przede wszystkim z perspektywy ich wpływu na ludność muzułmańską zamieszkałą w  jej kaukaskich republikach. Wspieranie świeckiego reżimu Baszara el-Asada czy teokratycznego Iranu to nie tylko krótkoterminowa rozgrywka obliczona na równoważnie wpływów USA, ale przede wszystkim strategiczny wybór, w którym Rosja opowiada się po stronie krajów i ugrupowań szyickich w Iranie, Iraku, Syrii i Libanie, widząc w nich tamę dla rozszerzania wpływów fundamentalizmu sunnickiego.

Cytat

Sympatia do komunistycznego mocarstwa była tym większa, im dane państwo leżało dalej od jego granic

W 1917 roku rewolucja październikowa przekreśliła plany ekspansji Rosji na południe. Druga okazja do objęcia rosyjskimi wpływami Lewantu nadarzyła się w toku trwania Zimnej Wojny. Sukcesor carskiej Rosji - ZSRR stał się beneficjentem antyimperialistycznych nastrojów w  wielu krajach regionu. Sympatia do komunistycznego mocarstwa była tym większa, im dane państwo leżało dalej od jego granic. Tak więc, o ile ugrupowania pro-radzieckie w Turcji i Iranie, sąsiadującymi z ojczyzną światowego proletariatu, były relatywnie słabe, o tyle w Syrii, podobnie jak w Egipcie czy Jemenie Południowym pro-radzieckie partie socjalistyczne zdołały przejąć władzę w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku. Kraje te stały się bliskowschodnimi klientami ZSRR, co oznaczało dla nich dostawy nowoczesnego uzbrojenia, udział specjalistów z Bloku Wschodniego w modernizacji infrastruktury oraz ochronę dyplomatyczną zapewnianą przez możliwość wetowania przez ZSRR niekorzystnych dlań rezolucji na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ. Syria korzystała ze wszystkich powyższych form wsparcia ZSRR, od czasu przejęcia władzy przez partię Al-Bas w 1963 roku, aż do rozpadu komunistycznego mocarstwa w 1991.

W tym czasie Moskwa miała realne możliwości wpływania na politykę Damaszku zarówno w jej wymiarze wewnętrznym, jak i zagranicznym. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku, w czasie słabości Rosji na arenie międzynarodowej, relacje pomiędzy krajami pozostały bliskie, jednak nie miały już charakteru więzi patron-klient. Rosja przez ostatnie dwie dekady nadal sprzedawała pewne ilości sprzętu wojskowego Syrii, a Syryjczycy, jak dawniej, zalegali z płatnościami, wynajmując w zamian flocie rosyjskiej niewielką bazę zaopatrzeniową w porcie Tartus.

Cytat

Odkąd władze na Kremlu stały się międzynarodowym protektorem reżimu w Damaszku, ich możliwości oddziaływania na politykę reżimu wzrosły.

Przez dwie dekady pomiędzy 1991 a 2011 rokiem, wpływ Rosji na politykę syryjską był ograniczony: gdy Rosjanie uzależniali dostawy uzbrojenia od konkretnych warunków (np. spłaty wcześniejszych kredytów), Syryjczycy znajdowali innych dostawców: we Włoszech, Chinach czy Korei Północnej. Sytuacja zmieniła się radykalnie po 2011 roku. Odkąd władze na Kremlu stały się międzynarodowym protektorem reżimu w Damaszku, ich możliwości oddziaływania na politykę reżimu wzrosły. Rosja nie tylko blokowała wszelkie próby zalegalizowania zagranicznej interwencji zbrojnej, ale, wraz z Iranem, wspierała armię rządową dostawami uzbrojenia i amunicji. Moskwa, podobnie jak Teheran,  udziela także kredytów syryjskiemu bankowi centralnemu, a rosyjska mennica przejęła druk funta syryjskiego. Dzięki temu, pomimo trwającej wojny domowej, rząd w Damaszku jest w stanie kontrolować politykę monetarną. Jest też wysoce prawdopodobne, że rosyjscy doradcy wojskowi pomogli powstrzymać klęski armii rządowej jesienią 2012 roku. Przekazując doświadczenia z walk w Czeczenii, wdrożyli strategię "oszczędnego" wykorzystania wojsk rządowych, przystępujących do lokalnych ofensyw jedynie po osiągnięciu znaczącej przewagi ogniowej. To podejście do prowadzenia wojny asymetrycznej zaowocowało zmniejszeniem strat armii rządowej i wraz z wejściem do walk bojowników libańskiego Hezbollahu i irańskich ochotników, przyniosło jej powodzenie w walkach z opozycją toczonych od wiosny 2013 roku.

Cytat

Paradoksalnie każda próba uchwalenia przez USA, Francję czy Wielką Brytanię rezolucji grożącej interwencją w Syrii, umacnia wpływy Rosji w Damaszku.

Reżim syryjski, jak dawniej, próbuje równoważyć rosnące wpływy Rosji poszukując innych sojuszników. Jednak najważniejszy z nich - Iran choć w wymiarze militarnym i gospodarczym nie szczędzi wysiłków dla wsparcia swojego syryjskiego sprzymierzeńca, to nie jest w stanie zapewnić mu ochrony dyplomatycznej na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ. Dlatego też, paradoksalnie, każda próba uchwalenia przez USA, Francję czy Wielką Brytanię rezolucji grożącej interwencją w Syrii, umacnia wpływy Rosji w Damaszku. Rosjanie, choć są żywotnie zainteresowani przetrwaniem reżimu el-Asada, to nie mają żadnego interesu w utrzymywaniu syryjskiego arsenału broni chemicznej. To pozwala na ostrożny optymizm co do perspektyw powodzenia rozbrojenia chemicznego i złagodzenia przebiegu wojny domowej.  Otwartym pozostaje pytanie, czy Zachód jest w stanie zaakceptować, że ceną za to może być pozostawienie u władzy reżimu uwikłanego w zbrodnie przeciwko własnemu narodowi.

Dr Łukasz Fyderek - politolog i orientalista, adiunkt w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ, autor książki "Pretorianie i technokraci w reżimie politycznym Syrii". Zajmuje się badaniem dyktatur i transformacji ustrojowych w Azji Zachodniej i Afryce Północnej.