Nie ma takiego obozu politycznego, w którym nie dochodziłoby do konfliktów programowych, a zwłaszcza personalnych, nawet jeżeli jest on zwarty i kierowany twardą ręką. Ludzie są bowiem tylko ludźmi, a w polityce wielką rolę grają osobiste oraz grupowe ambicje. Nic więc dziwnego, że co pewien czas wybuchają awantury, które skwapliwie wykorzystują przeciwnicy.

Żołnierze podczas próby generalnej defilady z okazji święta Wojska Polskiego /Marcin Obara /PAP

Prędzej czy później musiało też dojść do spięcia pomiędzy rządem Zjednoczonej Prawicy a wywodzącym się z odgrywającego w nim główną rolę Prawa i Sprawiedliwości prezydentem Andrzejem Dudą. Najpierw były drobne rozbieżności, potem zaczęły się poważniejsze starcia, które doprowadziły do obecnej sytuacji nazywanej już kolejną odsłoną "wojny na górze".

Nie jestem tym ani zdumiony, ani zaniepokojony, ponieważ na razie konflikt nie wszedł jeszcze w fazę zagrażającą spójności obozu rządzącego, ani tym bardziej bezpieczeństwu Polski. Martwi mnie natomiast, że polem starcia między głową państwa a ministrem obrony narodowej stały się generalskie i admiralskie nominacje.

Po raz drugi od kiedy ponownie obchodzimy Święto Wojska Polskiego (nb. nie wiem, dlaczego wskrzeszając tę przedwojenną tradycję po 1989 roku nie powrócono do pięknej nazwy Święto Żołnierza) Prezydent RP nie wręczy 15 sierpnia tych nominacji. Pierwszy raz zdarzyło się to dwa lata temu, ale wówczas Andrzej Duda dopiero obejmował najwyższy urząd w państwie. 

Podobnie było w ubiegłoroczne Narodowe Święto Niepodległości, kiedy prezydent Duda również odmówił ministrowi Macierewiczowi podpisania awansów w korpusie generalskim; ceremonia odbyła się dopiero w Dniu Podchorążego 29 listopada. 11 listopada 2016 roku stopień generała brygady otrzymał natomiast pośmiertnie śp. pułkownik Ryszard Kukliński.

Żadne konflikty w obozie władzy nie powinny dotykać armii, podobnie jak polityki zagranicznej i bezpieczeństwa wewnętrznego. Szkoda, że w tym roku kilkudziesięciu szczególnie zasłużonych dla Wojska Polskiego generałów, admirałów i wyższych oficerów nie przeżyje chwili zasłużonej satysfakcji. Oczywiście, dostaną oni te awanse pewnie jeszcze w tym roku, ale szkoda, że nie w dniu swojego święta.

I o to mam żal tak do prezydenta Andrzeja Dudy, jak do ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza.

(mpw)