Podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Wanda Zwinogrodzka w trybie pilnym zleciła Konradowi Szczebiotowi, nowo zatrudnionemu doradcy ministra profesora Piotra Glińskiego, ocenę poziomu artystycznego wszystkich spektakli pozostających w repertuarze Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie.

Jan Klata /Maciej Kulczyński /PAP

Dyrekcja sceny ma dostarczyć krytykowi i historykowi teatru, wiceprzewodniczącemu do spraw międzynarodowych Sekcji Polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych, zapis wideo blisko 40 przedstawień, które miały swoje premiery w okresie dobiegającej półmetka kadencji Jana Klaty.

Obecny dyrektor Starego Teatru nie cieszy się dobrą opinią w środowisku krakowskiej prawicy, krytykują go także liczni artyści związani z tą sceną od wielu lat, z wybitnym reżyserem Krystianem Lupą na czele. Dwa lata temu grupa osób z gwizdkami protestowała na widowni przeciwko nazbyt realistycznym scenom seksu w sztuce Augusta Strindberga pt. "Do Damaszku" w reżyserii Klaty. Potem on sam zawiesił próby do "Nie-Boskiej Komedii" Zygmunta Kraińskiego w inscenizacji Oliviera Frljicia. Z udziału w przygotowaniach do premiery zrezygnowało wówczas siedmioro znanych aktorów - m.in. Anna Dymna, Mieczysław Grąbka i Tadeusz Huk.

W ubiegłym roku sejmik województwa małopolskiego przyjął opracowaną przez radnych Platformy Obywatelskiej rezolucję wyrażającą dezaprobatę wobec sposobu, w jaki Klata "wykorzystuje zagwarantowaną w Konstytucji RP wolność tworzenia", apelując do ówczesnego ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bogdana Zdrojewskiego, "aby środki publiczne nie stanowiły podstawy do finansowania rzekomo artystycznych eksperymentów, które w rzeczywistości wymierzone są w poczucie przyzwoitości, normy etyczne i normy współżycia społecznego".

Szczebiot dostał trudne i odpowiedzialne zadanie. Będzie musiał wykazać się fachową wiedzą i artystyczną neutralnością, rezygnując z subiektywnych ocen na rzecz obiektywnego zaopiniowania poziomu scenicznych premier z okresu dyrekcji Klaty. Czy jest to w ogóle możliwe? Obawiam się, że każdy jego werdykt zostanie przez kogoś oprotestowany, już słychać głosy o powrocie cenzury i łamaniu wolności twórczej z jednej, a o specyficznym charakterze Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej z drugiej strony.