Sprzeciw Holandii to spory kłopot dla tych, którzy z kieszeni polskiego podatnika przepompowali do dziurawego budżetu ukraińskiego ogromne kwoty.

Holandia: Liczenie głosów w referendum (zdj.ilustr.) / PAP/EPA/CATRINUS VAN DER VEEN /PAP/EPA

Zaledwie dwa lata temu byliśmy świadkami wielkiego zlotu europejskich i amerykańskich polityków na Majdanie w Kijowie. Nie zabrakło tam oczywiście polskich, począwszy od Jarosława Kaczyńskiego i Grzegorza Schetyny, a na Januszu Palikocie i Małgorzacie Gosiewskiej skończywszy. Wszyscy oni w swoich płomiennych przemówieniach zapewniali Ukraińców, że Europa czeka na nich z otwartymi rękami. A sprawa integracji politycznej i gospodarczej jest tylko kwestią czasu.

Dziś już wiadomo, że były to przysłowiowe "gruszki na wierzbie". Kubeł lodowatej wody na głowy na polskich i ukraińskich entuzjastów wylał nie tak dawno przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, który stwierdził, że „Ukraina, bez wątpienia, nie może stać się członkiem UE w ciągu najbliższych 20-25 lat”. Dodał też, że to samo odnosi się do członkostwa tego kraju w NATO.

Wczoraj kolejny kubeł wylali obywatele Holandii, którzy w referendum opowiedzieli się zdecydowanie przeciw umowie stowarzyszeniowej Ukrainy z UE. Tylko jedna trzecia głosujących była za. Referendum to jest ważne, bo frekwencja przekroczyła obowiązkowy 30-procentowy próg. Stawia to w niesłychanie trudnej sytuacji ukraiński establishment polityczny, w tym zwłaszcza prezydenta Petro Poroszenkę, który od kilku dni ma ogromne kłopoty z powody ujawnienia w ramach "Panama Papers" jego kont bankowych w "rajach podatkowych". Z powodu tej afery Radykalna Partia Ołeha Laszki już wystąpiła z wnioskiem o impeachment prezydenta.

To także spory kłopot dla polskiego establishmentu, który poprzez swe działania, podejmowane głównie przez były rząd PO-PSL i obecny PiS, z kieszeni polskiego podatnika przepompował do dziurawego budżetu ukraińskiego ogromne kwoty. Ostatnio były to aż 4 miliardy złotych. Dlatego też decyzja Holendrów odbije się z pewnością na wewnętrznych i zewnętrznych sprawach Polski. Będzie miała też wpływ na stanowisko innych członków UE.

A może tak w Polsce przeprowadzić podobne referendum? Jaki byłby jego wynik? Osobiście uważam, że byłby to nie kubeł, ale fontanna lodowatej wody na głowy polityków.

(rs)