Premier Holandii Mark Rutte oświadczył w środę, że jego rząd może ponownie rozważyć kwestię ratyfikowania umowy stowarzyszeniowej Unii Europejskiej z Ukrainą, co było tematem przeprowadzonego wcześniej tego samego dnia referendum. Jak wynika z sondaży, blisko dwie trzecie uczestników mającego tylko charakter opiniodawczy referendum opowiedziało się przeciwko ratyfikacji, ale wciąż nie wiadomo, czy frekwencja osiągnęła niezbędny dla ważności głosowania próg 30 proc. uprawnionych. Późnym wieczorem prognozowano, że głosowało 32 proc. liczącego około 13 mln ludzi elektoratu, lecz wiarygodne dane będą dostępne dopiero w nocy.

Ukraińscy studenci apelują o wsparcie dla ich kraju w holenderskim referendum (zdj. ilustracyjne) /SERGEY DOLZHENKO /PAP/EPA

Rutte powiedział, że jego rząd nie zignoruje ważnego wyniku referendum na "nie", ale potrzeba będzie czasu na ustalenie, jaka decyzja zostanie podjęta.

Holandia jest jedynym unijnym państwem, które nie ratyfikowało dotąd umowy o zacieśnieniu współpracy gospodarczej i politycznej UE z Ukrainą, co sprawia, że porozumienie to obowiązuje wciąż tylko prowizorycznie. Holenderski rząd  już je podpisał, uzyskując na to zgodę obu izb parlamentu.

W ramach dwóch eurosceptycznych inicjatyw pod wnioskiem o referendum zebrano łącznie ponad 400 tys. podpisów. Zdaniem przeciwników ratyfikacji układ stowarzyszeniowy otwiera Ukrainie drogę do członkostwa w UE, czemu są przeciwni. Ponadto w kampanii referendalnej atakowano "niedemokratyczną UE" i jej "parcie ku rozszerzeniu".

Jeszcze w środę rano Rutte wezwał do głosowania za ratyfikacją argumentując, że zapewni to "większą stabilność na zewnętrznych granicach UE".

(dp)