Polscy piłkarze ręczni pokonali w Krakowie Serbię 29:28 (14:15) w swoim pierwszym występie w mistrzostwach Europy, które rozpoczęły się w piątek. W drugim meczu grupy A Francja pokonała 30:23 Macedonię, która w niedzielę będzie rywalem biało-czerwonych.

Michał Daszek /Jacek Bednarczyk /PAP

TU MOŻECIE ZOBACZYĆ ZAPIS RELACJI NA ŻYWO Z MECZU

Obrona rzutu karnego przez Sławomira Szmala w ostatniej minucie meczu zdecydowała o zwycięstwie i pierwszych dwóch punktach zdobytych przez gospodarzy turnieju. W sukcesie Polakom, którzy nie grali olśniewająco, pomogło 14 100 widzów na trybunach krakowskiej Tauron Areny.

Od początku gra była wyrównana - gol za gol. Urozmaicone akcje w ataku powodowały, że konta bramkowe obu ekip systematycznie się powiększały. Zgodnie z oczekiwaniami biało-czerwoni mieli problemy z upilnowaniem największej serbskiej gwiazdy - Petara Nenadica, który przed przerwą zaliczył sześć trafień.

W 14. min po raz pierwszy prowadzenie objęła ekipa gości 7:6. Chwilę później Nenadic ponownie skarcił gospodarzy i trener Michael Biegler poprosił o czas.

Podziałało. W ciągu dwóch minut straty były odrobione (8:8). Wzmógł się doping, ale biało-czerwoni znacznie częściej tracili piłkę po błędach w prostych sytuacjach. W dodatku mocnym punktem serbskiej drużyny był bramkarz Darko Stanic. Rywale znów wygrywali dwoma golami.

Polacy tylko na chwilę złapali odpowiedni rytm gry i w 25. min prowadzili 13:12. Jednak na ich trzy trafienia z rzędu Serbowie odpowiedzieli tym samym. Gwizdy publiczności nie deprymowały specjalnie przyjezdnych, którzy grali cierpliwie w ataku i udawało im się znaleźć lukę w polskiej defensywie. Po pierwszej połowie prowadzili 15:14, co można było uznać za niespodziankę. Nie najlepiej w tej odsłonie spisywali się obaj polscy bramkarze - Szmal i Piotr Wyszomirski, który dość szybko zastąpił bardziej rutynowanego kolegę.

Drugą połowę Polacy rozpoczęli w podwójnym osłabieniu. Udało się jednak ten trudny okres przetrwać bez większych strat, a Michał Daszek zdobył nawet gola. Zawodnik ten grał ze zmiennym szczęściem - chwilę potem nie wykorzystał sytuacji sam na sam, by zrehabilitować w następnej akcji. Kiedy wyrównał na 18:18 po trybunach poniosło się: Jesteśmy z wami, Polacy jesteśmy z wami.

Na boisku pojawił się obrotowy Bartosz Jurecki, zdobył gola na 19:18 i biało-czerwoni złapali wiatr w żagle. Kolejne trafienie Przemysława Krajewskiego, ponownie starszego z braci Jureckich i już była trzybramkowa przewaga. Do zdobywania goli włączyli się potężnymi rzutami młodszy Jurecki - Michał i Karol Bielecki. Jednak w dalszym ciągu proste błędy niweczyły wszystkie wysiłki, bo rywale cały czas utrzymywali kontakt.

W 44. min przy prowadzeniu Polaków 24:23 Sławomir Szmal obronił karnego, ale przy powtórce minutę później był już bezradny i goście wyrównali, a 49. min odzyskali prowadzenie (26:25).

Ostatnie 10 minut było mocno stresujące. Ekipę gospodarzy podrywały do boju udane akcje Michała Jureckiego, ale rywalom "podawał rękę" Daszek. Niecałe sześć minut przed końcem, przy stanie 28:27, skrzydłowy Orlenu Wisły Płock po raz kolejny nie wykorzystał sytuacji sam na sam, a po chwili w obronie nie utrzymał piłki w rękach i zagrał nogą, co pozwoliło rywalom ponowić akcję.

Po skutecznej bombie Bieleckiego zrobiło się 29:27, ale Ivan Nikcevic po raz piąty w meczu wykorzystał karnego i zmniejszył straty do jednej bramki. Do końca spotkania zostało dwie i pół minuty, ale jak się później okazało już nikt do siatki nie trafił. Stanic znowu był górą w pojedynku oko w oko z Daszkiem i na 53 s przed ostatnim gwizdkiem sędziów Nikcevic stanął na linii siedmiu metrów przed szansą doprowadzenia do remisu. Po raz pierwszy jednak tego wieczora zatrzymał go Szmal. Kapitan polskiej reprezentacji, mimo przeciętnej 29-procentowej skuteczności, okazał się bohaterem.

Polacy do końca nie pozwolili sobie odebrać piłki, a w ostatniej akcji Michał Jurecki na wiwat wyrzucił ją wysoko i daleko w trybuny.

Trener Polski: Wykonaliśmy plan

Nie jest łatwo wejść w turniej, pierwszy mecz zawsze jest ciężki. W pierwszej połowie nie potrafiliśmy odnaleźć właściwej gry -  powiedział po meczu trener Polaków Michael Biegler. Drużyna wykonała jednak ciężką pracę. Jestem zadowolony z tego, jak graliśmy dziś w obronie, chociaż nie uniknęliśmy błędów w ustawieniu. Wykonaliśmy plan, jednak nie możemy czuć się rozluźnieni przed kolejnymi spotkaniami. Musimy się jeszcze poprawić - dodał. 

Polska - Serbia 29:28 (14:15).

Polska: Sławomir Szmal, Piotr Wyszomirski - Michał Jurecki 7, Krzysztof Lijewski 4, Karol Bielecki 3, Michał Daszek 3, Bartosz Jurecki 3, Przemysław Krajewski 3, Rafał Gliński 2, Kamil Syprzak 2, Michał Szyba 2, Piotr Chrapkowski 0, Bartosz Konitz 0, Piotr Grabarczyk 0, Jakub Łucak 0.

Serbia: Darko Stanic, Slavisa Dukanovic - Petar Nenadic 7, Ivan Nikcevic 7, Zarko Sesum 4, Nemanja Zelenovic 4, Darko Dukic 2, Momir Rnic 2, Bojan Beljanski 1, Mijajlo Marsenic 1, Ilija Abutovic 0, Milijan Pusica 0, Milos Orbovic 0.

Mistrzostwa Europy piłkarzy ręcznych są rozgrywane w czterech polskich miastach - Gdańsku, Katowicach, Krakowie i we Wrocławiu. Spotkania z udziałem Polaków, półfinały, mecz o brązowy medal i finał odbywają się w Tauron Arenie Kraków.

Kibice w strefie kibica w Krakowie śpiewają hymn [Józef Polewka/RMF FM]

(mpw)