Chorwacja rozważa wybudowanie ogrodzenia na swoich granicach. Zalała nas fala migrantów i coraz trudniej jest poradzić sobie z całym tłumem ludzi – mówiła w wywiadzie dla CNBC chorwacka prezydent Kolinda Grabar-Kitarović.

Na granicę z serbsko-chorwacką wysłano dodatkowe siły policyjne wspierane przez wojsko /Gyorgy Varga /PAP/EPA

Chciałabym uniknąć sytuacji stawiania fizycznej blokady na granicy - powiedziała Kitarović. Dodała jednak, że nie wyklucza takiej możliwości w przyszłości.

Zdaniem policji w ciągu ostatniego miesiąca do Chorwacji przybyło ponad 200 tys. migrantów.

Zobowiązaliśmy się do opieki nad ok. 1,6 tys. ludzi... więc chcemy zainwestować w rozwój. Jednak dopiero zaczęliśmy wychodzić z recesji, wciąż mamy wysoki poziom bezrobocia... Bardzo chcielibyśmy pomóc tym wszystkim ludziom, ale mamy swoje ograniczenia - tłumaczy Kitarović.

Oceniła, że zamknięcie granic przez Węgry - by zahamować masowy napływ uchodźców - nie było działaniem przeciwko komukolwiek, bo jej zdaniem każdy kraj ma prawo do ochrony własnych granic. Zapewniła też, że decyzje dotyczące chorwackich granic będą zależne od poziomu napływu uchodźców, a proces ich wdrażania będzie prowadzony we współpracy z Unią Europejską.

Zdaniem Kitarović kryzys migracyjny to problem długoterminowy. Prezydent Chorwacji uważa, że strategia Europy w tej kwestii powinna koncentrować się na trzech filarach: obronie, dyplomacji i rozwoju. Unia Europejska nie może przyjąć wszystkich biednych ludzi, więc musimy działać, by poprawić warunki życia w krajach, skąd przybywają - podkreśliła.

Napięta sytuacja na chorwacko-serbskiej granicy

Chorwacja otworzyła w poniedziałek swoją granicę z Serbią dla około 3 tysięcy koczujących tam od dwóch dni migrantów. Wszyscy przeszli na stronę chorwacką - podały agencje.

Informację tę potwierdziła agencji AP rzeczniczka urzędu Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców Melita Sunjić, która też jest na granicy. Powiedziała, że otwarcie granicy nastąpiło bez uprzedzenia, zaś ostatnią osobą, która przekroczyła granicę, był młody chłopiec bez nogi. Pomogliśmy mu, pchając przez przejście jego wózek inwalidzki - powiedziała rzeczniczka.

AFP pisze, że wcześniej sytuacja na miejscu była tak napięta, że groziło, iż wymknie się spod kontroli. Migranci czekali tam na wpuszczenie do Chorwacji stłoczeni na błotnistym terenie i podczas deszczu.

Nie ma informacji o tym, by decyzja władz Chorwacji o wpuszczeniu migrantów była skoordynowana z działaniami sąsiadów. Wcześniej słoweński resort spraw wewnętrznych zarzucił władzom Chorwacji ignorowanie próśb i planów strony słoweńskiej dotyczącej przepływu migrantów. Słowenia twierdzi, że nie może ich przyjąć więcej niż 2,5 tys. dziennie.

Niewielka Słowenia stała się głównym na Bałkanach krajem tranzytowym dla migrantów po tym, jak w sobotę Węgry zamknęły granicę z Chorwacją. Chorwacki rząd zapowiedział, że migranci będą teraz kierowani na granicę ze Słowenią.

Wcześniej w poniedziałek słoweńska minister spraw wewnętrznych Vesna Gyoerkoes Żnidar oskarżyła Chorwację, że wysyła na granicę "migrantów w wielkiej liczbie, niezgodnie z wcześniej ustalonymi ramami". Według niej "strona chorwacka nie odpowiada" na żądania Słowenii ograniczenia napływu migrantów i działa tylko jako "pas transmisyjny".

AFP pisze, że w ciągu weekendu do Macedonii przedostało się z Grecji ponad 15 tys. migrantów, którzy - jak się oczekuje - obiorą drogę przez Serbię, Chorwację i Słowenię do Austrii i Niemiec.

(mpw)