Niewiarygodną aferę rządową wokół imigrantów ujawniają nadsekwańskie media. Francuskie MSW płaci ponad 8 milionów euro za korzystanie z wynajętego prywatnego samolotu, którym rozsyła koczujących w obozach w Calais uchodźców do innych miast kraju. Co dwa dni maszyna zabiera tylko 5-6 imigrantów, bo... więcej się w niej nie mieści.

Imigranci w Calais /YOAN VALAT /PAP/EPA

Według francuskich mediów, rząd chce w ten sposób zmniejszyć liczbę imigrantów koczujących w pękającym w szwach wielkim obozowisku zwanym "Nowa Dżungla" w Calais. Komentatorzy ironizują jednak, że może to trwać bardzo długo, bo w kursującym co dwa dni samolocie jest miejsce tylko dla 19 osób, a - według prawa - każdemu uchodźcy musi towarzyszyć dwóch policjantów. Dlatego też samolot wynajęty został przez MSW na co najmniej rok - z możliwością przedłużenia kontraktu na cztery lata.

Francuski portal informacyjny "Street Press" publikuje kopie części kontraktu, według którego MSW wynajął za 1,5 miliona euro od prywatnej firmy Twin Jet z francuskiej riwiery "Beech 1900" na rok. Widnieje też możliwość przedłużenia kontraktu na okres czterech lat, co potwierdził szef firmy. Cytowani anonimowo przedstawiciele MSW podkreślają jednak, że po doliczeniu paliwa, wynagrodzenia policjantów eskortujących imigrantów oraz innych kosztów pobocznych, korzystanie z tej maszyny kosztuje francuskich podatników około 23 tysięcy euro dziennie, czyli ponad 8 milionów euro rocznie.

Do tego cytowani również anonimowo policjanci, którzy eskortują uchodźców skarżą się, że wykonują syzyfową pracę, bo całe przedsięwzięcie jest bez sensu. Imigranci wysyłani specjalnym samolotem - za pieniądze podatników - do innych miast Francji, najczęściej wracają bowiem później do Calais, bo chcą za wszelką cenę przedostać się stamtąd do Wielkiej Brytanii. Niektórzy podróżują więc tym samolotem wielokrotnie.

(abs)