Alkohol do kupienia tylko w jednym punkcie na ulicy, w wybranych godzinach lub dniach tygodnia - to główne założenia projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu alkoholizmowi i wychowaniu w trzeźwości. W czwartek na jej temat debatowała specjalna, sejmowa komisja. „Chcielibyśmy, aby samorządy miały wpływ na to, jak dystrybuowany jest alkohol i żeby mogły też w miejscach, gdzie tej sprzedaży jest bardzo dużo, ograniczyć jej możliwość” – mówi w rozmowie z reporterem RMF FM poseł Prawa i Sprawiedliwości Szymon Szynkowski.

Zdj. ilustracyjne /Leszek Szymański /PAP

Romuald Kłosowski: Już nie tylko będą obowiązywały limity przyznawanych koncesji na alkohol w miastach, ale są też plany na inne, ustawowe ograniczenia.

Szymon Szynkowski vel Sęk: Celem tej regulacji nie jest komukolwiek, czegokolwiek zabronić. Chodzi o wprowadzenie ładu i porządku w centrach dużych miast i w kurortach turystycznych. Od wielu lat mamy narastający problem z zachowaniem tego porządku, w szczególności w godzinach wieczornych i nocnych.

Życie nocne przestanie kwitnąć?

O sklepach monopolowych z mieszkańcami Warszawy rozmawiał Romuald Kłosowski


Niech kwitnie, ale w normach, które z jednej strony nie będą przeszkadzały mieszkańcom centrów dużych miast, a z drugiej - przyjezdnym, którzy będą mogli czuć się bezpiecznie i będą mogli bawić się w cywilizowanych warunkach. Z tym mieliśmy problem w Poznaniu, ale to problem wielu miast, Krakowa czy Warszawy. Jednym z elementów, które wpływają na porządek i bezpieczeństwo jest natężenie sprzedaży alkoholu. Dzisiaj to właściwie pozostaje poza kontrolą samorządów, ta kontrola jest iluzoryczna. Chcielibyśmy, by samorządy miały wpływ na to, jak dystrybuowany jest alkohol i żeby mogły też w miejscach, gdzie tej sprzedaży jest bardzo dużo i ta nasilona sprzedaż jest powiązana z zakłóceniami porządku - ograniczyć możliwość sprzedaży. Oczywiście nie chcemy nikogo na siłę zmuszać do tego, by bawił się bez alkoholu.

Ten projekt powstawał przez wiele miesięcy w Związku Miast Polskich. Jest szansa na szybsze wprowadzenie go w życie?

Mam taką nadzieję, bo jest na to polityczna zgoda na poziomie samorządów. To narzędzia dla samorządowców, którzy znają swoje podwórka i powinni mieć narzędzia, by reagować na potrzeby mieszkańców. Jeszcze jako poznański radny miałem wiele zgłoszeń, by zrobić coś z tym, co dzieje się na Starym Rynku, gdzie panuje spory bałagan, a poczucie bezpieczeństwa jest niskie, ale nie mieliśmy narzędzi, by coś z tym zrobić. I to był jeden z powodów, dla których zaangażowałem się w tę zmianę. Inni samorządowcy też byli w nią zaangażowani. Teraz moją rolą jest przekonanie do tego posłów z mojego i innych klubów.

Co teraz dzieje się z tym projektem?

Teraz podlega konsultacjom wewnątrzklubowym, a wkrótce trafi do nowego Parlamentarnego Zespołu do spraw Miast Polskich. On zrzesza przedstawicieli różnych klubów. Nie ma pośpiechu, im dłużej się dyskutuje o szczegółach, tym mniej wątpliwości i łatwiej o konsensus.

Ale wszystkie dotąd pojawiające się obostrzenia były omijane. Pamiętam choćby metody obchodzenia minimum stu metrów od orlików, do sklepów monopolowych, kiedy właściciele punktów budowali prowizoryczne labirynty ze słupków i płotów, by prostą drogę znacznie wydłużyć. Co sprawi, że teraz będzie inaczej?

Pewnie każdy, kto ma taką potrzebę - znajdzie swoją metodę. Dlatego prawo powinno być dość proste. Ta ustawa z uzasadnieniem liczy raptem pięć stron. Wydaje się dość jasna i klarowna. Ta ustawa daje ramy, które samorząd może, ale nie musi wykorzystywać. Ona sama w sobie nie stawia nowych regulacji czy obostrzeń. Ona daje samorządom szybkie reagowanie w formie uchwał. Rolą samorządu i urzędników, którzy kontrolują warunki wykonywania koncesji będzie sprawdzanie czy kolejne przepisy zostają przestrzegane. Mogą to oczywiście robić przy wsparciu policji, strażników miejskich. Rzeczywiście z obchodzeniem prawa w tej materii bywało różnie, ale dajemy lepsze narzędzia do walki.

Co nowego pojawi się w przepisach?

Nowością może być ustalenie definicji cateringu, bo ta forma była dotąd nadużywana do obejścia problemów z uzyskaniem koncesji. W tej materii może pojawić się poselska dyskusja. Poza tym pojawia się wprowadzenie limitów w poszczególnych rejonach miasta, dniach czy godzinach. Jeżeli to będzie wymagało uszczegółowienia, również jesteśmy na to gotowi. Nie spieszymy się z konsultacjami, aby wypracować taki przepis, który będzie możliwie trudny do obejścia.

Co jeśli samorząd będzie zbyt restrykcyjny i wprowadzi na przykład sprzedaż przez godzinę dziennie?

Dzisiaj samorząd też może podejmować nieracjonalne decyzje i na przykład wprowadzić limit punktów z alkoholem do jednego sklepu w danym mieście. Ale nikt na to się nie decyduje. Samorządowcy są wyrazicielami opinii mieszkańców i wiedzą, że wyborcy rozliczą ich podczas wyborów.

A sami mieszkańcy? Dla przykładu - mieszkam na Grochowie i wiem, że nocą nigdzie nie kupię bułki, ale mam wokół pięć całodobowych sklepów tylko z alkoholem.

Oczywiście, jest możliwość wnioskowania do radnych, by przyjęli konkretne rozwiązania. Ale wiele miast daje możliwość samodzielnego zainicjowania uchwały Rady. To tak zwana obywatelska inicjatywa legislacyjna.

No tak, ale w moim otoczeniu jest pięć sklepów i co zrobić, by działał tylko jeden? Przecież czterech przedsiębiorców powie, że to nieuczciwe?

Oczywiście prawo nie działa wstecz, więc te sklepy, które teraz działają - będą działać do końca obowiązywania ich koncesji na handel alkoholem. Natomiast wraz z terminami wygaszania tych koncesji - nie będą mogły być wydawane nowe koncesje. Jestem wielkim zwolennikiem swobody gospodarczej, ale jednak są takie miejsca, gdzie trzeba tę swobodę gospodarczą jakoś regulować, bo ona ma wpływ na poczucie bezpieczeństwa mieszkańców, a to jedna z najważniejszych kwestii w dużych miastach. Mam nadzieję, że to będzie przez urzędników stosowane racjonalnie i nie będzie blokowało możliwości działalności gospodarczej tych, którzy alkoholem chcą handlować. Ostatecznie sklep nie musi być zawsze w tym konkretnym miejscu; przedsiębiorca może się zdecydować na otwarcie sklepu gdzie indziej, gdzie limit jest niewypełniony. Zakładam, że rynek razem z przepisami potrafi to uregulować.
 
(dp)