Reklama

  • Małej Madzi mogła szukać specgrupa pościgowa, nie zgodził się komendant z Sosnowca

    Wtorek, 7 lutego (10:48)

    Komendant z Sosnowca nie zgodził się na przyjazd grupy pościgowej z Komendy Głównej Policji do szukania rzekomych porywaczy półrocznej Magdy - ustalił reporter RMF FM Roman Osica. Decyzja o wysłaniu funkcjonariuszy zapadła natychmiast po uzyskaniu informacji o rzekomym porwaniu.

    Wysłanie wyspecjalizowanych policjantów na miejsce akcji to element nowej instrukcji wypracowanej przez zespół do spraw porwań, stworzony niedawno przez policję ABW i prokuraturę.

    Telefon do Sosnowca z informacją, że grupa jest w gotowości, wykonał szef formacji. W odpowiedzi usłyszał jednak, że funkcjonariusze nie skorzystają z pomocy.

    Rzecznik komendanta głównego Mariusz Sokołowski tłumaczy w rozmowie z reporterem RMF FM, że nie było takiej potrzeby. Od początku funkcjonariusze podejrzewali, że nie mają do czynienia z porwaniem. Wszelkie informacje, które zebraliśmy w ciągu pierwszych dwudziestu czterech godzin tego postępowania, wskazywały, że kobieta może konfabulować. Wersją, która była na pierwszym planie była niestety wersja z udziałem rodziców - powiedział Sokołowski.

    Reklama

    Policjanci przyznają również, że potem pojawiło się kilka dowodów mogących potwierdzać wersję porwania: postać w kapturze zarejestrowana na monitoringu, czy zeznanie mężczyzny, który widział zakapturzoną osobę biegnącą z zawiniątkiem w rękach. Wersja porwania była więc kilka dni później wciąż aktualna.

    Tłumaczenie, że nie skorzystano z pomocy grupy pościgowej, bo policja miała świadomość, że do porwania mogło nie dojść, wydają się więc mało wiarygodne.

Reklama

Wasze komentarze (9)

  • 07.02 (18:06)
    ~dr.No
    ~OszczędzaczNo i dobrze. Wykazał się dalekowzrocznością, intuicją, bo specgrupa jednak nie była potrzebna, skoro nikt jej nie porwał... Budżet uniknął kosztów, a tak, to by pisali, ze niepotrzebnie zaangażował specgrupę i tylko kosztów niepotrzebnych narobił!A na czym opierasz przekonanie, że nikt jej nie porwał? Na razie nie ma żadnych dowodów, że to nie było porwanie. Patrz trzeźwo na sprawę.
  • 07.02 (15:35)
    ~Co za ludzie
    Komendatowi nie placą za DOMYŚLANIE się tylko za robienie, co do niego nalezy. Odmówienie przyjazdu specjalistów w przypadku, gdyby Madzia była jedna porwana mogloby równać sie jej śmieci. Dymisja od strzału. Szkoda że rządzący nie mają jaj...
  • 07.02 (15:22)
    ~babcia
    Ja domyślałam się udziału matki już w pierwszym dniu "porwania' ,więc chyba logiczne ,że podobnie musieli zareagować Ci którzy mają do czynienia z takimi sprawami na co dzień. Teraz wszystko będzie już " be" a dziecko i tak nie żyło od początku.
  • 07.02 (13:18)
    ~Oszczędzacz
    No i dobrze. Wykazał się dalekowzrocznością, intuicją, bo specgrupa jednak nie była potrzebna, skoro nikt jej nie porwał... Budżet uniknął kosztów, a tak, to by pisali, ze niepotrzebnie zaangażował specgrupę i tylko kosztów niepotrzebnych narobił!
  • 07.02 (13:14)
    ~dr.No
    No i widać dość jasno, że ktoś w samej policji starał się uwalić dochodzenie na samym wstępie ze sobie tylko znanych powodów. Porwanie dziecka i od razu "uziemienie" pościgu? Na czyje życzenie??? Znane jest też niezadowolenie Komendy w Sosnowcu z przejęcia sprawy przez KW z Katowic. Ktoś z policji potem dał "cynk" Rutkowskiemu, żeby wyprzedził planowane działania policji. Mam nadzieję, że tym razem ktoś w policji się zaweźmie i zabierze się za prawdziwe wyjaśnianie sprawy i spraw "powiązań" zewnętrznych niektórych osób w policji, oraz to, do kogo na zewnątrz prowadzą te "powiązania".